Minister cyfryzacji oburzona działaniami Facebooka. Będzie interweniować w sprawie narodowców

Facebook usuwa wydarzenia i blokuje konta narodowców. Ci piszą do Marka Zuckerberga, interwencję zapowiedzieli też minister cyfryzacji i wiceminister sprawiedliwości.

Od kilku miesięcy Facebook blokuje profile wydarzeń utworzone przez narodowców. Bany dostają też niektórzy ich działacze. Z portalu zniknęły profile Marszu Niepodległości, Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego. Na 30 dni administratorzy zablokowali też m.in. konto wiceprezesa Marszu Niepodległości Mateusza Marzocha. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Narodowcy napisali więc petycję do Marka Zuckerberga, w której domagają się zwolnienia szefowej polskiego Facebooka Sylwii de Weydenthal. Jak napisali, bierze ona "udział w politycznych antyrządowych manifestacjach na terenie Polski i patronuje procesowi odlajkowywania i usuwania profili konserwatywnych i narodowych z FB w Polsce". O interwencję poprosili też minister cyfryzacji Annę Streżyńską. Minister odpowiedziała, że "prosiła o rozmowy na odpowiednim szczeblu w ich strukturze", by "rozwiązać problem, a nie rozpalać go". Zaznaczyła też, że sama wybiera się na Marsz Niepodległości.

Interwencję zapowiedział też wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. - Będziemy analizować pod kątem prawnym, co możemy zrobić ws. blokowania na Facebooku profili związanych z ruchami narodowymi - zapowiedział. - W Polsce nie ma zgody na cenzurę - podkreślał.

Bany dla posła Kukiz'15 i naczelnego "Super Expressu"

Na wojnę z Facebookiem ruszyli też poseł Kukiz'15 Marek Jakubiak i redaktor naczelny "Super Expressu" Sławomir Jastrzębowski. Jakubiak zamieścił na Facebooku post o Marszu Niepodległości. Jego konto zostało zablokowane. Poseł zapowiedział, że skoro portal nie odblokował jego profilu, w tej sprawie należy się z nim "kontaktować przez prawników".

Z kolei Jastrzębowski zamieścił na Facebooku plakat Marszu. "Zobaczymy czy zawieszą mi konto" – napisał na Twitterze. Następnego dnia profil był już zablokowany. "Zdaje się, że potwierdzone. FB poszedł na wojnę totalną. Zamieszczenie plakatu MN2016 to 95% ban. Robicie to na własne ryzyko" - ostrzegali na Twitterze narodowcy. 

Jastrzębowski usunął swoje konto, mimo że administratorzy postanowili je odblokować. „Po ponownej weryfikacji i wzięciu pod uwagę, że plakat zaprasza na legalną, zarejestrowaną manifestację, zdecydowaliśmy, że może być opublikowany na Facebooku w tym kontekście, mimo że widnieje na nim zabroniony symbol (Facebook tłumaczył, że chodzi o symbol Falangi, który jest u nich zakazany ze względu na historyczne odniesienia do mowy nienawiści - przyp. red.)” – stwierdzili przedstawiciele portalu.

Problemy także na Twitterze 

Nowym miejscem, w którym narodowcy próbowali nagłaśniać swoje akcje, stał się Twitter. Tam nawoływali m.in. do tego, by blokować twitterowy profil Facebooka. "Blokujemy @facebook na TT!" - pisali. Reklamowali też Marsz Niepodległości. Jednak i tam napotkali problemy. Twitter zablokował ich konto za "naruszenie zasad".

"Jesteśmy znowu, ale jak widać zaczyna się ta sama historia co na FB" - podsumowali działacze na Twitterze.