Autor znaku "Solidarności" staje w obronie kobiet z Czarnego Protestu. Nie chce ich ścigania

• Autor znaku "Solidarności" popiera kobiety z Czarnego Protestu
• Taką informację podała publicystka Anna Dryjańska
• "Solidarność" doniosła do prokuratury, że wykorzystały znak nielegalnie

"Autor kultowego znaku "Solidarności' popiera kobiety z #CzarnyProtest" - napisała na swoim Twitterze publicystka Anna Dryjańska, mocno zaangażowana obecnie w walkę o prawa kobiet. W jej artykule w portalu NaTemat.pl czytamy z kolei, że Jerzy Janiszewski "nie zgadza się" ze ściganiem osób, które wykorzystują znak w walce o prawa kobiet i cieszy się, że symbol został tak wykorzystany.

Dowiedz się więcej:

Kto i dlaczego doniósł do prokuratury w sprawie Czarnego Protestu?

Chodzi o doniesienie Krajowej Komisji NSZZ "Solidarność", która uważa, że podczas manifestacji nielegalnie wykorzystano znak "Solidarności". Śledczy wystąpili do stołecznego ratusza o podanie danych organizatorów. Wcześniej doniesienie na organizatorki protestu złożyli przedstawiciele Obozu Narodowo-Radykalnego. ONR jest zdania, że podczas manifestacji doszło do profanacji symboli religijnych i narodowych. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Jak na doniesienie zareagowały kobiety?

W akcie sprzeciwu tysiące osób podpisały stworzoną przez Annę Dryjańską petycję do prokuratury. Zgłosiły, że to one zorganizowały manifestację. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Czym były Czarny Protest" i Strajk kobiet?

Bezpośrednio po tym, jak Sejm skierował do komisji ustawę zakazującą aborcji, partia Razem zaczęła akcję Czarny Protest. Wzywano, by kolejnego dnia przeciwnicy zakazu aborcji ubrali się na czarno. Akcja miała dużo oddźwięk w mediach społecznościowych. Kilka dni później - w poniedziałek 3.10 - odbył się Strajk kobiet, wzorowany na islandzkim proteście z 1975 r. Tysiące kobiet w całym kraju wzięły wolne i wyszły na ulice. Manifestacje w czarnych strojach odbyły się w kilkunastu miastach. Policja szacuje, że łącznie wzięło w nich udział około 100 tys. osób. CZYTAJ WIĘCEJ >>>