Korespondent wojenny o złotym medalu dla rzecznika MON: "Jaką trzeba mieć w sobie pychę i butę..."

• Przyznanie Bartłomiejowi Misiewiczowi skomentował Maksymilian Rigamonti
• Fotoreporter, który wielokrotnie był w Afganistanie, pisze o "bucie" i "pysze"

Gdy rzecznik prasowy MON  Bartłomiej Misiewicz pochwalił się otrzymaniem odznaczenia od ministra obrony, od razu wywołało to kontrowersje. Przyznanie mu Złotego Medalu za Zasługi dla Obronności Kraju skrytykowali m.in. politycy opozycji, publicyści oraz były żołnierz. 

Teraz głos zabrał fotoreporter wojenny Maksymilian Rigamonti. "Jaką trzeba mieć w sobie pychę i butę, żeby przyjąć złoty medal 'za zasługi dla obronności kraju', będąc rzecznikiem MON od kilku miesięcy - ocenia w komentarzu na portalu gazetaprawna.pl.

Rigamonti przypomina, że sam przez 5 lat wyjeżdżał do Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie i niejednokrotnie bywał w skrajnie niebezpiecznych sytuacjach. "Dlaczego to robiłem? No przecież nie dla medali. Wykonywałem swój obywatelski, dziennikarski i patriotyczny obowiązek. A tu tak od razu złoto?" - pisze.