Syn Wojciecha Młynarskiego ostro o apelu smoleńskim: Powstanie i Warszawa to nie prostytutki z pigalaka

Jan Młynarski ostro skrytykował plany MON, zgodnie z którymi podczas obchodów Powstania Warszawskiego miałby zostać odczytany apel smoleński. Powstanie i Warszawa to nie prostytutki z pigalaka, których można używać, jak komu wygodnie - powiedział.

Jan Młynarski - syn Wojciecha Młynarskiego - jest muzykiem i jak podkreśla, warszawiakiem, którego rodzina brała udział w obronie Warszawy w '44 roku. Właśnie z tego powodu postanowił on zabrać głos w sprawie sporu o apel smoleński, który zgodnie z planem MON miałby zostać odczytany podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.

Młynarski w filmie zamieszczonym w serwisie Youtube opowiedział o Maurycym i Januszu Młynarskich z mokotowskiego pułku Baszta. - Obydwaj, niestety, nie przeżyli wojny. Nie lecieli samolotem w delegację, ale polegli na polu chwały, z bronią w ręku - powiedział. 

- Jako Polak i warszawiak uczciwie pracujący dla dobrej mojej rodziny, miasta i kraju czuję się w obowiązku, kategorycznie zaprotestować przeciwko zbijaniu kapitału politycznego na etosie Powstania Warszawskiego - stwierdził Młynarski.

 

To nie prostytutki z pigalaka 

- Powstanie Warszawskie i Warszawa to nie prostytutki z pigalaka, których można używać, jak komu wygodnie i bez względu na konsekwencję. To święta i tragiczna historia mojej i setek tysięcy innych rodzin rozproszonych po całym świecie oraz wszystkich Polaków - stwierdził Młynarski. 

- Jako warszawiak, Polak i ojciec nie mogę postąpić inaczej, niż podnieść głowę i powiedzieć: nie pozwalam - dodał.

Młynarski podkreślił też, że nie finansuje go żadna organizacja ani partia polityczna. Potem zaśpiewał piosenkę opartą ną utworze Stanisława Grzesiuka "Nie masz cwaniaka nad warszawiaka". W tekście pojawia się stwierdzenie: "Możesz mnie chamem zwać, możesz mnie w mordę dać, lecz od powstania wont, bo krew się będzie lać". 

Więcej o: