"Newsweek" o pracy w TVP. "Jeśli ktoś lepiej "realizuje misję", dostaje wyższe wyceny"

• Tygodnik "Newsweek" o kulisach powstawania materiałów w TVP
• Dziennikarz TVP: dostajesz dokładne wytyczne, kogo masz nagrać
• Jeden materiał wyceniany jest na kwotę od 300 do 600 zł

Ścisła kontrola nad wydźwiękiem materiałów i unikanie wypowiedzi opozycji - tak według tygodnika "Newsweek" wygląda przygotowywanie materiałów politycznych w Telewizji Polskiej. Dziennikarze tygodnika rozmawiali z jednym z pracowników TVP z warszawskiego placu Powstańców, który opowiadał o pracy nad tematem.

- Omawia się go w gabinecie szefa na osobności. Dostajesz dokładne wytyczne, jak materiał ma wyglądać, kogo masz nagrać. Jeśli rzecz dotyczy rządowego projektu, to mają o nim opowiadać politycy partii rządzącej. No, bo po co opinia opozycji, skoro to przecież nie ich projekt, prawda? - mówi ironicznie dziennikarz TVP w rozmowie z "Newsweekiem".

- Jeśli coś mu [szefowi redakcji] się nie podoba, wzywa wydawcę, wskazuje "błędy", a wydawca dzwoni do mnie. Słyszę, że materiał w obecnym kształcie jest nie do zaakceptowania, bo coś jest nie tak z tymi wypowiedziami opozycji. W końcu słyszę, że ponieważ czas goni, mam skrócić materiał do minimum. I idzie bez wypowiedzi opozycji - relacjonuje pracownik Telewizji Polskiej.

Jak twierdzi, za jeden materiał dziennikarz telewizji otrzymuje od 300 do 600 zł. Jeśli "lepiej realizuje misję", może liczyć na górną stawkę. A jeśli "podpadnie", nie zarobi nic.

Kolejny dziennikarz, z którymi rozmawiały autorki artykułu w "Newsweeku", twierdzi, że nigdy nie widział, żeby ktoś instruował reporterów.

- Działa klasyczny mechanizm autocenzury: ludzie starają się przewidywać oczekiwania szefów. Jak reporterzy zgłaszają tematy, to od razu, pokazują, że się dystansują: "o, KOD znowu coś wymyślił" - mówi.

Parodia "Wiadomości" TVP autorstwa Jacka Fedorowicza i .Nowoczesnej