Warzecha o niewinnych kobietach i dzieciach: barany idące na rzeź

• Ciężarówka wjechała w tłum ludzi na promenadzie w Nicei• Wiemy już, że był to zamach. Zginęły co najmniej 84 osoby, jest wielu rannych• Warzecha: "Nikt nie próbował zamachowca zatrzymać, wskoczyć do szoferki"

Prawicowy publicysta Łukasz Warzecha w skandaliczny sposób skomentował na Twitterze zamach w Nicei.

"We wszystkich tych sytuacjach uderza bierność i bezradność Europejczyków. Nikt nie próbował zamachowca zatrzymać, wskoczyć do szoferki. Co przypomina mi próbę zamachu w pociągu Thalys w 2015 r., kiedy zamachowca powstrzymali Amerykanie" - napisał.

Odpowiedział mu Damian Szewczyk. "To nie hollywoodzki film. Pan też by nie wskoczył. I już no comment do tego komentarza" - napisał. Na co Warzecha: "Normalni ludzie mają odruch obronny. Barany idące na rzeź - nie".

Warzecha przypomniał sytuację z sierpnia 2015 r. Dwóch żołnierzy z USA i jeden Anglik obezwładniło zamachowca, który zaczął strzelać do pasażerów francuskiego pociągu. Ranne zostały wtedy trzy osoby, nie było ofiar śmiertelnych.

Jaki: "Zwolennicy multikulti przepraszać"

Zamach skomentował też wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. "Wszyscy zwolennicy multikulti przepraszać. Można pod moim tłitem" - napisał polityk (pisownia oryginalna).

I dalej: "I pomyśleć, że miesiąc temu siedziałem z kibicami w tym miejscu w Nicei i jadłem pizzę. I wszystko przez nieodpowiedzialne elity UE...".

Co wydarzyło się w Nicei

Rozpędzona ciężarówka wjechała w tłum na promenadzie w Nicei podczas pokazu fajerwerków. Potem kierowca wyszedł i zaczął strzelać do ludzi. Mężczyzna został zastrzelony przez policję. W kabinie utkwiło ponad 40 kul. Nie wiadomo, czy napastnik działał sam, czy miał wspólników, którym udało się uciec. W ciężarówce znaleziono broń palną i granaty. Łącznie zginęły co najmniej 84 osoby.