Mówił, że orzeczenia TK nie muszą być wiążące. Teraz trafił do spółki z udziałami skarbu państwa?

Twierdził, że nie wszystkie akty wydane przez Trybunał Konstytucyjny muszą być orzeczeniami, przez co został zdegradowany ze stanowiska dyrektora w biurze TK. Teraz Kamil Zaradkiewicz, wg sugestii członka Partii Razem, został członkiem rady nadzorczej spółki, w której udziały ma skarb państwa

Spółka Naftoport zajmuje się przeładunkiem ropy naftowej i produktów naftowych w Porcie Gdańskim. Udziałowcami Naftoportu są m.in. PKN Orlen, Grupa Lotos, a także skarb państwa.

O tym, że dr hab. Kamil Zaradkiewicz, prawnik Trybunału Konstytucyjnego, ma być członkiem rady nadzorczej Naftoportu, napisał na Facebooku działacz partii Razem Piotr Czerniawski.

"Jest sobie pracownik Trybunału Konstytucyjnego dr hab. Kamil Zaradkiewicz, dyrektor Zespołu Orzecznictwa i Studiów Trybunału Konstytucyjnego. Ceniony za swoje sądy, laureat nagród, szanowany w środowisku. W sporze o TK wypowiada się w sensowny i wyważony sposób. W drugiej połowie kwietnia udziela kilku wywiadów, w których zmienia front i staje jednoznacznie po stronie pisowskich falandystów i speców od odwracania kota ogonem. Szaleje na twitterze, staje się gwiazdą prawicowych mediów. (...) Wezwany do ustąpienia ze stanowiska nie reaguje, dostaje więc wypowiedzenie dotychczasowej umowy o pracę z jednoczesnym przeniesieniem na niższe stanowisko (...).

No to Krzysztof Paczkowski (prawnik związany wcześniej z partią Razem, zrezygnował z członkostwa 1 czerwca  - red.) mówi sprawdzam. I co się okazuje? 18 maja Zaradkiewicz dostaje fuchę w radzie nadzorczej Naftoportu, finansowanego m.in. przez Orlen i Grupę Lotos. Chwała nam i naszym kolegom." - pisze Czerniawski na Facebooku.

Temat podchwycił na Twitterze też Marek Migalski, były europoseł Prawa i Sprawiedliwości. 

Postanowiliśmy sprawdzić, czy informacje podawane przez Czerniawskiego są prawdziwe i czy rzeczywiście chodzi o Kamila Zaradkiewicza, prawnika Trybunału Konstytucyjnego.

We wpisie do KRS rzeczywiście widnieje Kamil Michał Zaradkiewicz. O Kamilu Zaradkiewiczu informuje także Naftoport na swojej stronie internetowej. W bazie Infoveriti pojawia się także informacja o wieku Zaradkiewicza - 44 lata, urodzony w 1972 roku.

Prawnik TK Kamil Zaradkiewicz skończył studia prawnicze w 1997 r., przyjmując, że wpis do KRS dotyczy właśnie jego, miał wtedy 25 lat. O tym, że drugim imieniem Zaradkiewicza jest Michał, informuje baza Uniwersytetu Warszawskiego.

Zgadzają się zatem nie tylko dwa imiona i nazwisko, zgadzać się może również wiek. Zarówno w wyszukiwarce Google, jak i bazach KRS, nie mogliśmy znaleźć innej osoby o tych samych imionach i nazwisku.

Zwróciliśmy się na Twitterze z zapytaniem do Kamila Zaradkiewicza, czy rzeczywiście został członkiem Rady Nadzorczej Naftoportu. W Naftoporcie, gdzie chcieliśmy potwierdzić te informacje, poproszono nas o telefon następnego dnia.

W komunikacie otrzymanym w środę czytamy, że Kamil Zaradkiewicz rzeczywiście został powołany na członka rady nadzorczej przez Ministra Skarbu Państwa. Doszło do tego w kwietniu.

"Pan Kamil Zaradkiewicz jest doktorem habilitowanym nauk prawnych i spełnia w ten sposób wymogi kwalifikacyjne dla członków Rad Nadzorczych spółek z Udziałem Skarbu Państwa" - wyjaśnia w piśmie Jerzy Starnawski, członek zarządu spółki Naftoport. Informuje też, że wynagrodzenie Zaradkiewicza to 4 280,39 zł brutto.

We wtorek po godz. 22 Kamil Zaradkiewicz odniósł się do pytań we wpisie na Twitterze i nie zaprzeczył, że jest związany z Naftoportem. - Jako prawnik poza TK od wielu lat specjalizuję się m.in. w problematyce urządzeń przesyłowych oraz prawie kontraktów handlowych. Ad meritum! - napisał.

Prawnik odciął się także od negatywnych komentarzy i zaznaczył, że w radzie nadzorczej zarabia o wiele mniej niż w biurze TK.

Kamil Michał Zaradkiewicz jeszcze do niedawna był dyrektorem zespołu orzecznictwa i studiów Trybunału Konstytucyjnego. Był, bo wg informacji "Rzeczpospolitej", pod koniec czerwca został w TK zdegradowany do stanowiska asystenta-eksperta.

Zaradkiewicz zapowiedział, że będzie odwoływać się od tej decyzji. W poniedziałek napisał, że złożył pozew przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu.

Biuro TK: postępowanie nieprofesjonalne i naruszające standardy

W kwietniu Kamil Zaradkiewiczu udzielił "Rzeczpospolitej" wywiadu, w którym stwierdził, że nie wszystkie akty wydawane przez Trybunał muszą być traktowane jak orzeczenia, dlatego nie muszą być też ważne i wiążące.

Stało to w sprzeczności z opinią prezentowaną przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego, a także przez innych konstytucjonalistów.

Biuro TK wydało w kwietniu komunikat, w którym poinformowało, że szef biura zaproponował Kamilowi Zaradkiewiczowi rezygnację ze stanowiska, oferując inne obowiązki w TK. Zaradkiewicz wówczas odmówił.

"Postępowanie Pana Kamila Zaradkiewicza, jako pracownika Biura TK i urzędnika państwowego, ocenione zostało jako nieprofesjonalne i naruszające standardy służby publicznej, a w rezultacie oznaczające utratę zaufania do Niego jako dyrektora Zespołu" - czytamy w komunikacie biura TK.

28 kwietnia Kamil Zaradkiewicz przeszedł na zwolnienie lekarskie.

W rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym" sędzia Andrzej Rzepliński odniósł się do całej sytuacji. - Wiem, że to bardzo chory człowiek, bo ma zwolnienie lekarskie i nie przychodzi do pracy od ponad trzech miesięcy. Niepokoję się o jego zdrowie -  stwierdził wówczas Rzepliński. Przyznał jednak, że miał wysokie mniemanie o kompetencjach zawodowych Zaradkiewicza. Czytaj więcej >>>

Na czym polega spór o Trybunał Konstytucyjny?

PiS uważa, że konflikt rozpętała koalicja PO-PSL. Ustępujące władze „na odchodne” wybrały 5 sędziów. PiS tego wyboru nie uznało i - po dojściu do władzy - wybrało 5 nowych sędziów, a także przegłosowało własną ustawę o TK. Prezydent zaprzysiągł sędziów wybranych głosami PiS, chociaż opozycja i część konstytucjonalistów uznała ich wybór za niezgodny z konstytucją.

Tymczasem TK za niekonstytucyjną uznał PiS-owską nowelizację ustawy o Trybunale. Rządzący jednak nie uznają tego wyroku i odmawiają jego publikacji, co wzbudziło protesty społeczne i ściągnęło na Polskę krytykę Unii Europejskiej.

Więcej o: