Drugi, "jubileuszowy" odcinek Studia Yayo. Jest piosenka, Beata Szydło i... rzut tortem

Trwoga ogarnęła wielu telewidzów, okazało się jednak, że niepotrzebnie. "Studio Yayo" nie zostało zdjęte z anteny i powróciło. W TVP Warszawa można było obejrzeć drugi odcinek dzieła Ryszarda Makowskiego i Pawła Dłużewskiego.

Pogłoski o śmierci nowego, ale kultowego już programu satyrycznego TVP Warszawa okazały się mocno przesadzone. Premiera drugiego odcinka "Studia Yayo" odbyła się w niedzielę o 10.50.

Choć w programie nie pada ani razu słowo "jajcować", odcinek wcale nie odstaje poziomem od poprzedniego. Jest wszystko, do czego zdążyli nas przyzwyczaić twórcy: telefon od widza, podkładanie głosów pod znane postaci (tym razem to Waldemar Pawlak i Beata Szydło) czy piosenka (z puentą "a tak się tu złożyło, że mamy nowy rząd, więc niech rekiny finansjery płyną stąd").

Co dalej z "jajcowaniem"?

Ale największe fajerwerki (choć nieprawdziwe, ich brak wyjaśnia premier Pawlak) pojawiają się na samym końcu programu. Z okazji "jubileuszu" pojawia się tort i zostaje wykorzystany zgodnie z najlepszymi tradycjami komedii slapstickowej.

Skąd ten jubileusz? To przez, jak wyjaśnił Makowski "niezliczoną liczbę recenzji" odcinka pierwszego. - Jesteśmy przeszczęśliwi, że krótkim, dziesięciominutowym, niszowym programem dotarliśmy do tylu wybitnych umysłów. Tak że postanowiliśmy, że ten drugi odcinek będzie odcinkiem jubileuszowym - powiedział na początku programu.

Czy program będzie kontynuowany? Do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji już wpłynęły skargi na jego żenujący poziom. Słychać było głosy, że TVP po fali krytyki zdecydowała się wycofać "Studio Yayo" z ramówki:

Krytycznie, często ironicznie, o tworze wypowiadają się ludzie ze wszystkich stron politycznego spektrum, także ci raczej przychylni obecnej władzy:

Jeżeli ktoś przegapił drugi odcinek, będzie jeszcze powtórka o 18.15. Program można również obejrzeć tutaj.