Szybka postawa policjantów pozwoliła uniknąć tragedii. Uratowali chłopców, którzy skoczyli na główkę

Dwaj chłopcy próbowali skoczyć z mostu do płynącej pod nim rzeki. Jeden z nich leżał potem nieprzytomny na chodniku, a drugi w wodzie. Przeżyli dzięki policjantom.

Ta zabawa mogła skończyć się dla nich tragicznie. Jak podaje "Gazeta Lubuska", szybka interwencja policjantów pozwoliła uratować życie dwóm chłopcom, którzy w ubiegłą sobotę skoczyli z jednego z mostów w Międzyrzeczu.

Informację o tym, że dzieci w wieku 9 i 11 lat planują skoczyć z mostu, policjanci otrzymali około godziny 19. Chłopcy zdawali się nie przejmować faktem, że stoją kilka metrów nad ziemią, a w dole płynie rzeka.

Funkcjonariusze przyjechali na miejsce w ciągu kilku minut. Widok, który zastali, na długo pozostanie w ich pamięci.

Okazało się, że chłopcy skoczyli. Jeden z nich leżał nieprzytomny na chodniku. Miał wyczuwalne tętno, ale nie oddychał.

Sierż. szt. Michał Hofanowski udrożnił jego drogi oddechowe, ratując mu w ten sposób życie.

Chwilę później mł. asp. Krystian Strzępek zauważył leżące w rzece drugie dziecko. Policjant wyciągnął chłopca z wody na brzeg. Chłopcy znaleźli się pod opieką służb medycznych, które przyjechały na miejsce.

Skoki do wody na główkę

Popisy w skokach do wody z brzegu, pomostu czy urządzeń portowych są bardzo niebezpieczne, często nawet tragiczne w skutkach. W mętnej wodzie trudno jest oszacować głębokość.

Specjaliści przestrzegają, że skok na głowę do wody nie głębszej niż 1,5 m często kończy się urazem kręgosłupa, kalectwem lub śmiercią. Na dnie niestrzeżonej rzeki lub jeziora mogą ponadto leżeć kamienie, butelki lub konary drzew, stanowiące dodatkowe zagrożenie.

 

 

 

 

Więcej o: