Desperat wszedł na komin w Rybniku. Uratował go negocjator

1. Niedoszły samobójca wszedł na komin i chciał skoczyć2. Mężczyzna prawdopodobnie był pijany3. Policyjnemu negocjatorowi udało się przekonać go, by zszedł

Dziś ok. 8 rano na komin budynku, w którym działa sala zabaw dla dzieci Figloraj wszedł mężczyzna. Przechodnie szybko wezwali policję i straż pożarną. - Nic nie ukradłem, k**** - krzyczał desperat do funkcjonariuszy - pisze "Dziennik Zachodni". Był wyraźnie zdenerwowany i prawdopodobnie pijany, obrażał gapiów. Policjanci bezskutecznie namawiali go do zejścia. Udało się to dopiero negocjatorowi. Ok. 10 przekonał on mężczyznę, by wsiadł z nim do kosza strażackiego dźwigu.