Ze strachu przed synem mieszkają w lesie pod Kielcami: "On nas zabije". Dlaczego nikt im nie pomógł?

1. Małżeństwo Kołaczów uciekło do lasu przed agresywnym synem
2. Razem z niepełnosprawną córką mieszkają w samochodzie
3. Twierdzą, że gmina zainteresowała się nimi dopiero po przyjeździe telewizji

Rodzina Kołaczów uciekła do lasu dwa tygodnie temu. Zrobili to ze strachu przed swoim synem - mężczyzna nadużywał alkoholu i znęcał się nad bliskimi.

- Nie było wyjścia, trzeba było uciekać - powiedziała Zofia Kołacz.

Do przemocy w ich domu dochodziło od wielu lat - za pobicie ojca 35-latek trafił na pół roku do więzienia. Gdy jego kara dobiegła końca, wrócił do rodzinnej Chańczy nieopodal Kielc - dramat rodziny rozpoczął się na nowo. Ojciec i matka byli bici - bali się o swoje życie, nie chcieli też dopuścić, by coś stało się ich niepełnosprawnej córce. Uciekli. Ich sprawę przedstawił program "Interwencja". 

Śpią w samochodzie, myją się wodą z butelek

Teraz małżeństwo, razem z chorą córką (34-letnia Jolanta cierpi na porażenie mózgowe), mieszka w lesie - śpią w samochodzie i myją się wodą z butelek - wciąż ukrywają się przed synem. Boją się, że gdyby ich odnalazł doszłoby do tragedii.

- Zabiłby nas na pewno - obawia się Zofia Kołacz. 

Nie wiedzą jednak, gdzie teraz jest. Gdy dotarła do niego wiadomości, że do Chańczy przyjedzie telewizja, zniknął. Mimo to, rodzina nie chce wracać do domu. Obawiają się, że syn wróci w każdej chwili.

Pomocy na razie nie ma

Urzędnicy przekonują, że zrobili wszystko, co mogli, by pomóc rodzinie. - Tłumaczą, że proponowali kobietom pobyt w ośrodku dla ofiar przemocy, jednak Zofia Kołacz nie chciała zostawić męża samego. Później pojawiła się propozycja wynajęcia mieszkania.

- Dopiero, jak żona zadzwoniła i powiedziała, że będzie telewizja to zaproponowano nam mieszkanie. Ale co z tego, jak to jest 500 zł od osoby? - odpowiedział mężczyzna. 

- Nie może być tak, że państwo będziecie powiadamiać wszystkie instytucje, zawracać głowę. Państwo przyjeżdżają (telewizja przyp.aut.), a problem nie jest rozwiązany. Musicie zrobić krok do przodu.-Usiądźcie wspólnie z GOPS-em, usiądziemy i rozwiążemy ten problem - mówiła przedstawicielka gminy. 

Syna Kołaczów szuka policja

35-latek wciąż się ukrywa, poszukuje go policja. -  Myślę, że tylko kwestią czasu jest jego zatrzymanie. Usłyszy zarzuty między innymi znęcania się nad rodziną - zapewnił Kamil Tokarski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.

35-latek jest też oskarżony w innej sprawie  –  o pobicie niepełnosprawnego mężczyzny.