"Guardian" o "ostatnim bastionie" Puszczy Białowieskiej. I cytuje te wypowiedzi leśników

"Eksperci od ochrony przyrody powinni stracić głowy", a "jedyną metodą prowadzenia gospodarstwa leśnego jest siekiera" - takie wypowiedzi leśników i ekspertów ministerstwa cytuje brytyjski "The Guardian".

O planowanych przez Lasy Państwowe i umożliwionych przez ministra Jana Szyszkę wycinkach w Puszczy Białowieskiej pisaliśmy wielokrotnie. Tematem zajęły się też zagraniczne media. W tym tygodniu artykuł ukazał się na łamach brytyjskiego "Guardiana".

Białowieża - "las" czy "drzewostan"? Wyjaśniamy spór o wycinkę w Puszczy>>>

W tekście "Ostatni bastion pozostałości pierwotnego lasu w Europie" opiniotwórczy angielski dziennik szeroko opisuje sytuację wokół wycinki Puszczy. Jednak uwagę zwracają przede wszystkim kontrowersyjne wypowiedzi polskich leśników i polityków, które budują nasz wizerunek za granicą. 

"Aby chronić Puszczę Białowieską, należy ją ciąć"

Jan Sowa, przewodniczący Rady Naukowej LeśnictwaJan Sowa, przewodniczący Rady Naukowej Leśnictwa fot. P. Tracz / KPRM

"Guardian" przypomina, że minister środowiska odwołał 32 członków Rady Ochrony Przyrody i powołał nowa Radę Naukową Leśnictwa. - Zwolniono nas, bo nowy rząd potrzebuje potrzebuje naukowców, którzy przekonają opinię publiczną do jego szalonego planu wycinki - mówił dziennikowi jeden ze zwolnionych naukowców. Wypowiedzi nowych ekspertów zdają się to potwierdzać. 

- Aby chronić Puszczę Białowieską, należy ją ciąć. Już nasi dziadowie i pradziadowie wiedzieli, że jedyną metodą prowadzenia gospodarstwa leśnego jest siekiera - powiedział nowy przewodniczący Rady Naukowej Leśnictwa Janusz Sowa na konferencji 31 marca. 

Kto jest winny "wymieraniu Puszczy"? "Może demokracja?"

Anatol FilipczukAnatol Filipczuk Fot. Youtube.com/Adam Bohdan

Dziennik przytacza też wypowiedzi z grudnia, kiedy odbyły się konsultacje aneksu do planu urządzania lasu dla Nadleśnictwa Białowieża. Własnie ten aneks, zatwierdzony przez ministerstwo, umożliwił zwiększenie wycinki. 

- Kto to jest "Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska"? - pytał Anatol Filipczuk, pszczelarz i leśnik, pojawiający się na konferencjach wspólnie z ministrem Szyszką. - Eksperci od niszczenia Puszczy powinni głowy, albo odsiedzieć 25 lat czy dożywocie. Ich trzeba wysiedlić -  mówił o osobach, które wspierały ochronę Puszczy. Dostał oklaski.

 

- Puszcza stojąc, umiera. A kto jest temu winny? Może winna jest demokracja - mówił z kolei lokalny działacz PSL i radny woj. podlaskiego, Mikołaj Janowski- Tytuły naukowe tych, którzy podejmowali decyzje (dot. obecnej sytuacji w Puszczy) powinny zostać zabrane. Mamy klęskę w Puszczy Białowieskiej - stwierdził. 

Janowski dziwił się, że jednym z argumentów przeciwko wycince w Puszczy jest to, że Lasom zależy na zysku. - Jeżeli z gospodarki leśnej i ochrony środowiska będzie choćby złotówka więcej. Bo dzięki temu ja i wszyscy państwo możecie coś do domu przynieść, w postaci wypłaty z bankomatu - stwierdził. 

- Albo niech minister podejmie męska decyzję, albo wnioskuję, żeby Puszcza była na 50 lat zamknięta dla badań naukowych i inicjatyw ekologów. Puszcza zostaje sama sobie. I kto z ekologów jest za tym? Nikt, bo wy na puszczy żerujecie - grzmiał radny. - Wtedy, żeby środowisko ekologów przeżyło, to musi jechać do Putina na platformę wiertniczą i tam ryzykować 10 lat łagrów - mówił. 

Protesty w Polsce i na świecie nie zmieniają decyzji Szyszki

"Guardian" przytacza też wiele wypowiedzi osób i instytucji, przeciwnych wycince Puszczy. Szef europejskiego oddziału Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody Luc Bas ocenił, że wycinka jest zwyczajnie nieskuteczna przeciwko kornikom i może wręcz pogorszyć zdolności lasu do zregenerowania się.  

Polski rząd otrzymał tez list od światowych naukowców, w tym profesorów z Harvardu i Oksfordu, przypomina dziennik. Ostrzegają oni, że planowana wycinka to "drastyczne złamanie międzynarodowych zasad ochrony przyrody". Pisali też polscy naukowcy. Apelowali o objęcie ochroną całej Puszczy Białowieskiej (obecnie pod ścisłą ochroną jest tylko Park Narodowy, stanowiący tylko fragment całego lasu, oraz rezerwaty).  

Tymczasem wczoraj minister Szyszko poinformował, że "mniej więcej za 10 dni rozpoczynamy walkę z kornikiem drukarzem". - Oczywiście narazimy się na swego rodzaju reperkusje i wyjaśnienia zarówno przed KE, jak i UNESCO - dodał. Przyjęty aneks do Planu Urządzenia Lasu zakłada trzykrotne zwiększenie limitu wycinki na okres do 2021 roku.