Prawnicy o metodach Rutkowskiego: Są niedopuszczalne, wręcz niedozwolone

- Metody Krzysztofa Rutkowskiego z punktu widzenia procedury karnej są niedopuszczalne, wręcz niedozwolone - mówił w programie "Kropka nad i" profesor kryminologii Brunon Hołyst. Sekundował mu były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, który przypomniał, że "detektyw" filmował ówczesną ofiarę z ukrytej kamery, wywierał na niej presję psychiczną wymuszając zeznania.

Zbigniew Ćwiąkalski i Brunon Hołyst omawiali u Moniki Olejnik postępowanie policji, prokuratury i Krzysztofa Rutkowskiego ws. sześciomiesięcznej Madzi i jej matki - obecnie podejrzanej o nieumyślne zabójstwo Katarzyny W. Co do metod Rutkowskiego obaj zgodzili się z obecnym ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem, który oświadczył dziś, że ich "nie akceptuje".

"Czy chcemy mieć państwo prawa czy...?"

- Filmowano ofiarę, jeszcze wtedy, z ukrytej kamery i wywierano pewną presję psychiczną. Poza tym sam detektyw wypowiadał się do kamery wymuszając niejako pewne słowa, które nie padły z ust późniejszej oskarżonej - powiedział były minister sprawiedliwości. Przyznał jednocześnie, że sytuacja stwarza jednak pewne pytania: - Czy chcemy mieć państwo, w którym dochodzi się prawdy metodami zgodnymi z prawem czy dochodzi się jej za wszelką cenę?

- Wszelkiego rodzaju prowokacje i uzyskiwanie informacji nielegalnymi metodami są z punktu widzenia procedury karnej niedopuszczalne, wręcz niedozwolone - wyjaśniał z kolei prof. Hołyst, zaznaczając, że mimo wszystko materiały dostarczone policji przez Rutkowskiego "okazały się przydatne", zwróciły uwagę organów ścigania na matkę dziewczynki.

"Czas zaczął już zacierać ślady"

Kryminolog następnie wyliczył też szereg błędów, które najprawdopodobniej popełniła policja w trakcie postępowania. W pierwszej kolejności stwierdził, że funkcjonariusze nie działali wystarczająco szybko i zdecydowanie. - Czas oddalał nas od prawdy. W tego typu sprawach najważniejsze są trzy pierwsze doby. Potem czas zaciera ślady - stwierdził.

Według kryminologa za późno przystąpiono też do oględzin mieszkania i zajęciem się samą matką dziewczynki. - Jeżeli od samego początku było podejrzenie, że kobieta konfabuluje, to Katarzyna W. powinna była być od razu objęta opieką psychologów policyjnych - powiedział.

"Policja nie mogła tak szybko ingerować"

Nie zgodził się z tym były minister sprawiedliwości. - Na samym początku policja nie mogła ingerować tak głęboko w życie rodziny, bo ta rodzina miała status pokrzywdzonych. Jeżeli chodzi o pokrzywdzonego, nie można stosować pewnych metod, np. na siłę wprowadzać do domu psychologa, który miałby tam pozostać. Natomiast Krzysztof Rutkowski zdobył to zaufanie rodziny... I moim zdaniem potem tego zaufania nadużył, bo wystąpił przeciwko Katarzynie W., mimo że detektyw nie może występować przeciwko swojemu klientowi - mówił Ćwiąkalski.

Obaj panowie jednak zgodzili się, że policja źle zabrała się do przeszukiwania miejsca zdarzenia. - Przeszukanie miejsca zdarzenia i okolic zostało przeprowadzone wadliwie, bo jeżeli w odległości kilometra stoi porzucony, zdewastowany budynek kolejowy, a dziecko zostało porwane, to oczywistym jest dla mnie, że należało przeszukać i tamtą okolice, zwłaszcza z psem tropiącym - zwrócił uwagę prawnik.

Wtórował mu prof. Hołyst : - To miejsce ukrycia zwłok jest tak charakterystyczne. Ono się nadawało do tego rodzaju czynności i akcji. I że policja nie zwróciła na to uwagi, zwłaszcza że te stare budynki znajdowały się tak niedaleko od komisariatu policji?

Kłótnia Rutkowskiego z Kolendą - Zaleską. Internauci przeszli do ataku >>

Więcej o: