Rakieta, która wywołała wojnę

Kassamy - chałupniczo wyrabiane w domach, prymitywne i całkowicie niecelne rakiety - stały się przyczyną ostatniej ofensywy izraelskiej w Strefie Gazy

Kassam zrobiony jest z długiej na dwa metry żelaznej rury o średnicy 20 cm. Takie rury Hamas do niedawna legalnie sprowadzał z Izraela - np. na budowę kanalizacji w Strefie Gazy. Do rury zaprzyjaźniony kowal musi dospawać cztery stateczniki z tyłu i stożkowaty wierzchołek z przodu.

Napędem rakiety jest mieszanka cukru pudru z saletrą potasową, czyli nawozem, który można kupić w każdym sklepie ogrodniczym. Jeśli nie ma pudru, ostatecznie może być zwykły cukier, ale wtedy więcej czasu i energii trzeba poświęcić na ubijanie mieszanki w dolnej części rakiety. Odpala się ją za pomocą lontu.

Kassam - rakieta domowej produkcji | wideo

Do tego momentu kassam jest wierną kopią miniaturowych rakiet, które budują hobbiści w USA czy Europie Zachodniej. Setki schematów takich rakiet można znaleźć w internecie.

Rakieta Hamasu różni się tym, że w jej górnej części umieszczone jest 10 kg trotylu i detonator. Ładunek wybuchowy trzeba przemycić w jednym z tysiąca tuneli, które beduini wykopali pod zamkniętą granicą Egiptu ze Strefą Gazy. I to jest najtrudniejsze zadanie, które stoi przed budowniczymi kassamów.

Prymitywna konstrukcja jest największą zaletą tych rakiet - może je wykonać prawie każdy i choćby Izraelczycy bombardowali Gazę miesiącami, kassamów nie wyplenią. Ale prostota jest jednocześnie największą wadą kassamów.

Trzy lata temu w Gazie byłem przypadkowym świadkiem odpalenia kassama. W sadzie pod miastem Bet Hanun spotkałem się z mężczyzną ukrywającym się przed bojownikami Hamasu. W trakcie naszej rozmowy nagle usłyszeliśmy świst i w odległości może 100 m zobaczyliśmy rakietę.

Leciała w górę jak pijana, wijąc się to w prawo, to w lewo i chyba tylko jeden Bóg wiedział, gdzie spadnie. Nie wiadomo, skąd wybiegły jakieś dzieci, które skakały i krzyczały radośnie: "Kassam! Kassam! Kassam!".

Chałupnicze rakiety Kassam:

Kassamy nie mają żadnego systemu naprowadzania. Od precyzji ich wykonania i kierunku, w jakim bojownicy ustawią rakiety w momencie startu, zależy, gdzie spadną. Wiele z nich uderza jeszcze w Strefie Gazy, były przypadki, że zabijały Palestyńczyków. Trudno oszacować ilu, bo dla Hamasu jest to kwestia wstydliwa, więc przemilczana.

Przez siedem lat kassamy, choć odpalono ich ponad 7 tys., zabiły zaledwie 15 osób w Izraelu. Nie są więc specjalnie zabójcze, ale są groźną bronią psychologiczną. Potrafiły np. całkowicie sparaliżować życie w Sderot, 20-tysięcznym mieście izraelskim kilka kilometrów od granicy.

Są dni, w których w Sderot kilka razy dziennie wyją syreny alarmowe. Ludzie mają wtedy 20 sekund, by zbiec do schronu. Tam zastanawiają się, czy rakieta nie uderzyła akurat w szkołę, w której uczy się ich dziecko. Albo w biuro, gdzie pracuje żona czy mąż.

I to jest właśnie największa siła kassamów. Szacuje się, że przynajmniej jedna trzecia mieszkańców Sderot cierpi na poważne nerwice i stany lękowe wywołane atakami rakietowymi z Gazy.

27 grudnia Izrael stracił cierpliwość i rozpoczął zmasowane naloty w Gazie. Od tego dnia bojownicy odpalili prawie 400 rakiet, jednak nie są to już tylko kassamy. W decydującej bitwie Hamas wyciągnął dżokera: wojskowe, w pełni profesjonalne rakiety typu katiusza odpalane z wyrzutni na samochodach. Kilkanaście z nich spadło aż 40 km od Gazy, m.in. w mieście Beer Szewa.

Rakiety te wyprodukowano najprawdopodobniej w Chinach, wzorując się na ulepszonych rosyjskich katiuszach typu Grad z lat 60. Nie oznacza to oczywiście, że Chiny sprzedają broń Hamasowi - rakiety musiały przejść przez bliskowschodnich pośredników, najpewniej Iran, i zostać przemycone tunelami z Egiptu.

Hamas z pewnością nie ma wielu profesjonalnych rakiet, bo ich zdobycie dla bojowników odciętych od świata przez blokadę Gazy jest trudne i kosztowne. Ale nawet ten niewielki arsenał zmienia układ sił, bo w promieniu 40 km od Gazy mieszka aż milion ludzi, czyli 15 proc. mieszkańców Izraela.

28 grudnia bojownicy ze Strefy Gazy wysłali do tysięcy Izraelczyków SMS: "Rakiety spadną na wasze miasta, a bunkry was nie ochronią. Hamas".

Sms od Hamasu: "Nasze rakiety spadną na wasze miasta..."