Katastrofa samolotu w Mali. Do sieci trafiło nagranie z wypadku. W tle sprzeczne doniesienia ws. wagnerowców

Do sieci trafiło nagranie katastrofy samolotu Ił-76, do której doszło w sobotę na lotnisku niedaleko Gao w Mali. Wcześniej w mediach pojawiły się niepotwierdzone doniesienia, jakoby na pokładzie przebywali najemnicy z Grupy Wagnera. W sprawie zdarzenia jest wciąż wiele niejasności.
Zobacz wideo Robert Biedroń potępia apele partii politycznych o kościelne poparcie w wyborach

Na nagraniu, które jest szeroko udostępniane w mediach społecznościowych, widzimy, jak samolot ląduje na pasie startowym. Zamiast wyhamować, maszyna z dużą prędkością wyjeżdża poza pas. W dalszym fragmencie filmu widzimy tumany kurzu. Później następuje eksplozja, a w powietrze wzbijają się potężne obłoki ciemnego dymu. 

Katastrofa samolotu Ił-76 w Mali

Do katastrofy maszyny transportowej Ił-76 doszło w sobotę po południu nieopodal lotniska w Gao, około 38-tysięcznego miasta na wschodzie Mali. Okoliczności zdarzenia nie są znane. Część mediów zwracała uwagę, że z samolotów Ił-76 korzystają malijskie siły wojskowe, ale także Grupa Wagnera. Niektóre media informowały, że na pokładzie samolotu, który rozbił się w sobotę, znajdowali się właśnie najemnicy. Wagnerowcy za pośrednictwem swoich kanałów na Telegramie zaprzeczali tym doniesieniom. Agencja AFP, powołując się na nieoficjalne źródła, informowała, że maszyna była przeciążona. Nie jest jasne, co dokładnie znajdowało się na pokładzie. Al-Arabiya podawała wcześniej, że samolot spadł najprawdopodobniej z powodu błędu pilota. Z kolei rząd Mali zaprzeczył, by była to malijska maszyna.

Grupa Wagnera - "długie ramię" Kremla

Grupa Wagnera to formacja najemników, która wspiera działania rosyjskiej armii. Jej właścicielem był nieżyjący już Jewgienij Prigożin, zaufany współpracownik Władimira Putina. 24 czerwca lider wagnerowców próbował przeprowadzić pucz w Rosji - marsz na Moskwę zakończył się jednak po kilkunastu godzinach i mediacjach między Prigożynem a Putinem, w których miał pośredniczyć prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Wtedy też część bojówkarzy wyjechała do Białorusi.

Nieoficjalnie grupa działa jako "długie ramię" Kremla i jest wysyłana w miejsca konfliktów, w które - przynajmniej teoretycznie - Rosja się nie angażuje. Od połowy grudnia 2021 r. wagnerowcy są objęci unijnymi sankcjami w związku ze stosowanymi przez siebie torturami, egzekucjami i zabójstwami m.in. w Libii, Syrii i Donbasie. Już w pierwszych dniach pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę pojawiły się informacje na temat zaangażowania Grupy Wagnera. To oni mieli za zadanie "zlikwidować" prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Więcej o: