Były prezydent Federacji Rosyjskiej w swoim wtorkowym wpisie donosi o "nowym pomyśle NATO". Dmitrij Miedwiediew po raz kolejny snuje publicznie zmyślone teorie, dezinformując opinię publiczną. "W biurze Sojuszu Północnoatlantyckiego pojawił się nowy pomysł dla Ukrainy: Ukraina będzie mogła przystąpić do NATO, jeśli odda sporne terytoria" - napisał na portalu X (dawny Twitter).
Jak dalej pisze były premier Rosji "wygląda to na interesujący pomysł". "Jedynym problemem jest to, że wszystkie - rzekomo - ich terytoria są wysoce sporne. Aby wejść do bloku, władze w Kijowie będą musiały zrezygnować nawet z samego Kijowa, stolicy starożytnej Rusi" - pisze Miedwiediew.
Rosyjski polityk stwierdza więc, że stolica Ukrainy powinna zostać przeniesiona do Lwowa. "To znaczy, jeśli Polacy zgodzą się zostawić Lwów fanom smalcu z kokainą" - napisał, nie wyjaśniając znaczenia swoich słów.
Z kolei na początku maja Dmitrij Miedwiediew stwierdził, że Polska "nie powinna istnieć". "Nie widzę żadnego sensu w utrzymywaniu stosunków dyplomatycznych z Polską. To państwo dla nas nie powinno istnieć, dopóki są tam absolutni rusofobowie u władzy, a polscy najemnicy znajdują się na Ukrainie" - napisał na Twitterze, dodając, że "ci ostatni muszą być bezlitośnie eksterminowani jak śmierdzące szczury". Rosyjski polityk napisał ten post po decyzji miasta Warszawa o przejęciu kolejnego budynku należącego do Rosji, gdzie mieściła się szkoła średnia dla dzieci rosyjskich dyplomatów.
Niedługo po opublikowaniu, Twitter usunął wpis Miedwiediewa. "Twitter ugiął się pod rządami Departamentu Stanu i Ukraińców. Zrobił to samo, co kiedyś z Trumpem. Elon wyraźnie nie poradził sobie z tym zadaniem, niestety..." - stwierdził Miedwiediew, dodając, że Twitter "to tylko zagraniczna sieć społecznościowa działająca w interesie amerykańskiego establishmentu".