- Tak, tak dla Koranu - skandowali protestujący, którzy zgromadzili się w czwartek (20 lipca) przed szwedzką ambasadą w Bagdadzie. Demonstrację zorganizowali zwolennicy szyickiego duchownego Muktady as-Sadra - podaje Agencja Reutera.
Demonstranci protestowali przeciwko drugiemu planowanemu od tygodni spaleniu Koranu w Szwecji. Podpalili budynek ambasady, a także podjęli próbę szturmu. Rozpierzchli się, kiedy na miejsce przybyły służby porządkowe i straż pożarna. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iraku w wydanym komunikacie potępiło incydent. Władze nakazały przeprowadzenie szybkiego śledztwa, aby ustalić winnych i pociągnąć ich do odpowiedzialności.
Szwedzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewniło, że pracownicy ambasady w Iraku są bezpieczni. Sztokholm również potępił atak i podkreślił, że zgodnie z prawem międzynarodowym irackie władze są zobowiązane do ochrony personelu i placówek dyplomatycznych, a takie sytuacje są poważnym naruszeniem Konwencji Wiedeńskiej.
15 lipca odbył się protest przed ambasadą Izraela w Sztokholmie, podczas którego została spalona Biblia. Dzień wcześniej szwedzkie władze wydały na to zezwolenie, argumentując decyzję wolnością słowa (w Szwecji prawo do wyrażania poglądów jest chronione w konstytucji). Więcej na ten temat w artykule:
Demonstracja odbyła się kilkanaście dni po tym, jak inny aktywista spalił Koran przed głównym meczetem w stolicy Szwecji, co wywołało ogromne poruszenie wśród wyznawców islamu na całym świecie.