Śmiercionośny wirus Nipah. Reuters przedstawił nowe ustalenia: Dramatyczne konsekwencje ludzkiej ekspansji

Agencja Reutera w obszernym materiale opisuje wysoce śmiertelny wirus Nipah, który najprawdopodobniej przenosi się z nietoperzy. Do tej pory nie wynaleziono szczepionki ani leku przeciwko patogenowi. Dziennikarze w analizie zwracają uwagę, że jego rozprzestrzenianie jest spowodowane wylesianiem terenów lęgowych nietoperzy.
Zobacz wideo Scheuring-Wielgus: Czwartego czerwca w marszu pójdzie cała lewica

Wirusowi Nipah Reuters poświęcił jedną z obszernych publikacji w ramach cyklu dziennikarskiego, w którym szczegółowo opisane są pandemie spowodowane przez wirusy odzwierzęce. W artykule przedstawiona została między innymi historia Muhammada Sabitha, 26-latka, który zmarł po zakażeniu wirusem. Młody mężczyzna, mieszkający z rodzicami w niewielkiej miejscowości blisko południowo-wschodniego wybrzeża Indii, 3 maja 2018 roku obudził z wysoką gorączką. W ciągu następnej doby jego stan zdrowia znacznie się pogorszył. Wystąpiły wymioty, drgawki i gwałtowny kaszel. Przebadano go pod kątem chorób przenoszonych przez komary, jak denga i malaria, ale testy dały negatywny wynik. Leczenie antybiotykami na niewiele się zdało. Mężczyzna zmarł 5 maja. Dopiero po dwóch tygodniach lekarzom udało się ustalić, że Sabith zakaził się wirusem od nietoperzy. Od tego czasu wirusem Nipah zakaziły się kolejne 22 osoby, w tym najbliżsi Muhammada - jego ojciec, starszy brat i ciocia, a także pacjenci szpitala, w którym przebywał i członkowie personelu medycznego. Przeżyły tylko dwie osoby

Śmiertelność do 75 proc.

Agencja Reutera wskazuje, że historia Sabith "to studium szybkiej ewolucji choroby i zagrożeń". "Ponieważ coraz więcej ludzi na całym świecie żyje w pobliżu nietoperzy i innych zwierząt, które są nosicielami śmiercionośnych wirusów, patogeny te znajdują łatwiejsze drogi zarażania ludzi, często ze śmiertelnymi konsekwencjami" - czytamy w materiale. A wirus Nipa, jak zauważa Reuters, jest wyjątkowo sprawny, jeśli chodzi o znajdowanie nowych dróg infekcji. Jest przenoszony przez nietoperze żywiące się owocami. Wcześniej spowodował lokalne epidemie w Malezji i Bangladeszu. Obecnie jest uważany za najbardziej niebezpiecznych patogenów w środowisku naturalnym. Na Nipah nie ma szczepionki i lekarstwa. 

Jak opisywał portal Zdrowie.gazeta.pl, po raz pierwszy wirus Nipah zaatakował człowieka w 1998 roku w Malezji. Okazał się niezwykle niebezpieczny, powodował ciężkie schorzenia mózgu i płuc, śmiertelność wynosiła od 40 do 75 proc. "Wirus Nipah przenosi się ze zwierząt na ludzi, ale do zakażenia może także dojść po zjedzeniu zainfekowanej żywności. Co więcej, wirus Nipah przemieszcza się także bezpośrednio pomiędzy ludźmi, zatem istnieje wiele dróg, którymi można się zakazić. Infekcja prowadzi do rozwoju wielu chorób o zróżnicowanym natężeniu. Zakażenie wirusem Nipah może przebiegać bezobjawowo, ale może także wywołać ostre choroby układu oddechowego oraz śmiertelne zapalenie mózgu. Ponadto wirus Nipah odpowiada za groźne choroby u zwierząt hodowlanych" - podaje portal. 

Śmiercionośny wirus Nipah w Indiach. Reuters: Rozprzestrzenia się z powodu wylesiania

Dziennikarze agencji przeanalizowali warunki, w jakich doszło do rozprzestrzenienia się choroby w wiosce zamieszkiwanej przez Sabitha. Według agencji region ten jest wyjątkowo narażony na przenoszenie wirusów z nietoperzy na ludzi. Powodem jest wylesianie i zagospodarowywanie dawniej odległych i niedostępnych dla ludzi terenów lęgowych nietoperzy. "W Kerali, tropikalnym stanie otaczającym rodzinne miasteczko Sabith, rozległa utrata drzew i szybka urbanizacja w ostatnich dziesięcioleciach stworzyły idealne warunki do pojawienia się wirusa takiego jak Nipah" - wynika z analizy Reutersa. Prowincja Kerala, w której mieszka ok. 35 mln ludzi, stanowi dom dla ponad 40 gatunków nietoperzy. 

Lekarze nie mają wątpliwości, że Sabith zakaził się od nietoperza. Ale nadal nie jest jasne, w jaki sposób doszło infekcji. Lekarze zbadali okolice, w której żył zakażony 26-latek. Natrafili na owoce z widocznymi śladami po ugryzieniach nietoperzy. Brat zmarłego, 23-letni Muthalib, przyznał, że często zbierali owoce i je jedli. - Nie jedliśmy mango, jeśli miały ślady ugryzień, ale owoce gujawy, po usunięciu tej części (nagryzionej), już tak - powiedział. Jedzenie owoców znalezionych na ziemi było normalną praktyką w wiosce. 

Więcej o: