Sudan. Organizacja paramilitarna przejęła pałac prezydencki i lotnisko. Są ofiary wśród cywilów

W Sudanie doszło do rebelii paramilitarnych Sił Szybkiego Wsparcia RSF. Rebelianci twierdzą, że zajęli pałac prezydencki, rezydencję dowódcy armii, a także stołeczne lotnisko. W walkach w Chartumie i innych miastach zginęły co najmniej trzy osoby cywilne, a 9 zostało rannych.

Rebelię wywołały paramilitarne Siły Szybkiego Wsparcia RSF. Ich dowódca, generał Mohamed Hamdan Dagalo, nazwał głównodowodzącego armią generała Abdel Fattaha al-Burhana przestępcą i oskarżył armię o próbę dokonania przewrotu. Mohamed Hamdan Dagalo dodał, że "przestępcy" zostaną postawieni przed obliczem sprawiedliwości. Zarzucił też niektórym politykom, że próbują wciągnąć armię do swoich rozgrywek.

Dowództwo sił zbrojnych Sudanu podało  z kolei w oświadczeniu, że walczy z RSF w Chartumie, oskarżając grupę o "zdradziecki spisek" przeciwko krajowi.

Siły Szybkiego Wsparcia i sudańska armia brały udział w przewrocie, który obalił el-Baszira w 2019 roku. Uważa się, że RSF liczy około stu tysięcy osób z bazami w całym kraju. Siły są oskarżane o mordowanie prodemokratycznych aktywistów i przemoc plemienną.

Zobacz wideo Sudan Południowy. Jeśli dziecko dożyje 5 lat, może mówić o szczęściu

Sudan. Rebelianci przejęli pałac prezydencki

Agencja Reutera opisuje, że na ulicach stolicy Sudanu stoją armaty i pojazdy opancerzone oraz słychać odgłosy ostrzału z ciężkiej broni. Rebelianci mieli przejąć pałac prezydencki w stolicy kraju, rezydencję zwierzchnika armii, a także stołeczne lotnisko. Dotychczas w demonstracjach zginęły co najmniej trzy osoby cywilne. Z tego powodu szef dyplomacji Unii Europejskiej Josep Borrell wezwał wszystkie strony konfliktu w Sudanie do natychmiastowego zaprzestania przemocy. Walki ostro potępił też specjalny przedstawiciel ONZ w Sudanie, Volker Perthes. 

Na początku kwietnia po raz kolejny odłożono podpisanie porozumienia pomiędzy Tymczasową Radą Suwerenną Sudanu a przedstawicielami organizacji opozycyjnych, które zakłada utworzenie przejściowych władz cywilnych w kraju. Powodem była konieczność uzgodnienia harmonogramu włączenia jednostek specjalnych do sudańskich sił zbrojnych. Rada Suwerenna to organ rządzący Sudanem w wyniku porozumienia, zawartego między sudańską armią a cywilną opozycją po obaleniu w 2019 roku rządzącego krajem niemal 30 lat Omara el-Baszira.

Moskwa miała układ z juntą, by finansować wojnę w Ukrainie

W ubiegłym roku CNN ujawniło bliskie relacje Kremla z sudańską armią i RSF. Rosja dzięki związkom z Dagalo i głównodowodzącym armii Abdelem Fattahem al-Burhanem mogła eksploatować źródła złota w Sudanie, by finansować wojnę w Ukrainę.

W zamian Moskwa wspierała tracące poparcie przywództwo politycznie i wojskowo w starciach z ruchami prodemokratycznymi. RSF miała być szkolone przez rosyjskie wojsko i wyposażane w broń. Gdy sprawa wyszła na jaw, Stany Zjednoczone i społeczność międzynarodowa naciskała na Dagalo i al-Burhana, by zerwali stosunki z Moskwą.

Jak wyjaśnia CNN, al-Burhan i Dagalo do niedawno byli sojusznikami, związanymi ze sobą od czasu odsunięcia al-Baszira od władzy. "Co poszło nie tak? Talerz, z którego wspólnie jedli, stawał się coraz mniejszy. Zmuszeni do zrzeczenia się rosyjskiego wsparcia, wojskowi wrócili do negocjacji z dawnymi partnerami w rządzie, by przywrócić władzę cywilną. RSF i sudańska armia miały ustalić, które z nich będzie wiodącą siłą po ich połączeniu, co było elementem nowego porozumienia z przywódcami cywilnymi" - czytamy. 

Więcej o: