Sekretarz obrony USA rozmawiał z Szojgu po incydencie z dronem. "Będziemy kontynuować loty"

Aleksandra Boryń
Rząd USA zapowiada, że nie zamierza rezygnować z prowadzenia działań nad Morzem Czarnym. Jest to odpowiedź Amerykanów na incydent związany z ich dronem i rosyjskimi myśliwcami, do którego doszło we wtorek.

Sekretarz obrony USA Lloyd Austin skrytykował rosyjskie lotnictwo za kolizję z amerykańskim dronem nad Morzem Czarnym. Szef Pentagonu zapowiedział, że siły powietrzne Stanów Zjednoczonych będą kontynuować operacje nad wodami międzynarodowymi.

Opisując incydent nad Morzem Czarnym, Lloyd Austin określił działanie rosyjskich pilotów jako "niebezpieczne, lekkomyślne i nieprofesjonalne".

- Rosyjskie odrzutowce zrzuciły paliwo na bezzałogowy samolot prowadzący rutynowe operacje w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, a jeden rosyjski odrzutowiec uderzył w nasz pojazd, co spowodowało katastrofę - dodał.

Zaznaczył, że w ostatnim czasie rosyjscy piloci częściej podejmują agresywne, ryzykowne i niebezpieczne działania. Szef Pentagonu poinformował, że przeprowadził na ten temat rozmowę telefoniczną z rosyjskim ministrem obrony.

Szef połączonych sztabów sił USA generał Mike Milley powiedział, że szczątki amerykańskiego drona znajdują się na głębokości około 1500 metrów i wydobycie ich może być bardzo trudne. Podkreślił, że pojazd pozostaje własnością Stanów Zjednoczonych. Zapewnił jednocześnie, że wszystkie istotne dane, jakie zostały zgromadzone przez bezzałogowy pojazd, zostały wymazane przed katastrofą. Szef sztabów przyznał równocześnie, że nie jest jeszcze pewne czy doszło do fizycznego kontaktu pomiędzy rosyjskim myśliwcem a amerykańskim dronem.

Aktualnie nie ma pewności co sekwencji zdarzeń i tego, kto w rzeczywistości zestrzelił amerykańskiego drona. 

Zobacz wideo Centra serwisowe dla Leopardów są w Polsce? Pytamy wiceministra obrony narodowej

Austin rozmawiał z rosyjskim ministrem obrony Siergiejem Szojgu

Szojgu powiedział amerykańskiemu dowódcy wojskowemu, że incydent nad Morzem Czarnym był "spowodowany działaniami USA, polegającymi na nieprzestrzeganiu strefy zakazu lotów ogłoszonej przez Federację Rosyjską" w związku z wojną w Ukrainie.

- Należy zauważyć, że amerykańskie loty bezzałogowych statków powietrznych u wybrzeży Krymu mają charakter prowokacyjny - dodał, cytowany przez CNN

Incydent nad Morzem Czarnym

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło we wtorek. Według USA dron MQ-9 Reaper leciał nad wodą, gdy jeden z rosyjskich odrzutowców przeleciał przed bezzałogowcem i zrzucił na niego paliwo. Następnie samolot uderzył w śmigło drona, co zmusiło operatorów do jego zestrzelenia.

Rosjanie zaprzeczają tym doniesieniom. Twierdzą, że ich myśliwiec "nie użył broni powietrznej ani nie wszedł w kontakt" z dronem.

Więcej o: