68-letni obecnie mężczyzna żąda odszkodowania po amputacji penisa przeprowadzonej podczas zbędnej operacji chirurgicznej w 2018 r. - poinformował w piątek dziennik "Corriere di Arezzo", którego cytuje agencja informacyjna ansa.
Pacjent udał się na konsultację lekarską, podczas której skarżył się na problemy z penisem. Lekarz nie wykonał żadnych niezbędnych badań, które mogłyby pomóc w postawieniu prawidłowej diagnozy. Uznał, że widoczny obrzęk członka jest spowodowany nowotworem.
Kilka tygodni później w szpitalu San Donato amputował mężczyźnie penisa. Badania histopatologiczne wykazały jednak, że ponad 60-letni pacjent cierpiał na kiłę. Stąd wzięły się zgłaszane przez niego objawy, w tym m.in opuchlizna. Jak przekazuje ANSA, ten rodzaj dolegliwości można było wyleczyć lekami.
Prawnicy nie ujawniają danych 68-latka. Podano jedynie, że mieszka w toskańskiej miejscowości Valtiberinie.
Więcej najnowszych informacji przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Urologowi postawiono zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz zaniedbań, które finalnie doprowadziły do błędnej diagnozy. Pierwsze przesłuchanie ma odbyć się 9 marca. Specjalista w mediach figuruje pod inicjałami G.P. i nie pracuje już w szpitalu w Arezzo - przeniósł się do Mediolanu.
Wysokość odszkodowania, której domaga się pacjent, wynosi około 400 tysięcy euro (1,8 mln zł).