O swoich kontaktach z szefem MSZ Białorusi Pekka Haavisto opowiedział podczas konwencji Zielonych w Oulu. Z Uładzimirem Makiejem rozmawiał niedługo po tym, jak Rosja bezprawnie ogłosiła aneksję czterech ukraińskich regionów. Miało to miejsce pod koniec września ubiegłego roku.
- Bardzo się martwił, czy Białoruś nie będzie piąta - opowiadał Haavisto, relacjonując słowa Makieja (cytat za iltalehti.fi). - Pot spływał mu z czoła, mówił, że nie wiadomo, kto będzie następny - opisywał.
Portal iltalehti.fi zwraca uwagę, że obawy białoruskiego ministra nie musiały być bezpodstawne, biorąc pod uwagę ujawniony niedawno przez media dokument Kremla. Wynika z niego, że w 2021 roku Rosja planowała zaanektować Białoruś w ciągu najbliższej dekady. Wiarygodność dokumentu potwierdził anonimowo jeden z przedstawicieli NATO.
Haavisto tłumaczył w Oulu, że kontaktował się z Makiejem, aby jak najlepiej zrozumieć stosunek Białorusi do napaści Rosji na Ukrainę. Fiński polityk zwracał uwagę na dwuznaczne wypowiedzi Alaksandra Łukaszenki.
Jak mówił, z jednej strony widać w nich wyraźne popieranie Rosji, z drugiej zaś dostrzegalny jest dystans. Jako przykład podał stwierdzenie Łukaszenki o wsparciu Rosji przy jednoczesnym podkreśleniu, że Rosja jest wystarczająco silna i nie potrzebuje pomocy.
- To nam daje dwuznaczną wiadomość, która jest dość interesująca. Ale przynajmniej Białoruś nie przyłączyła się jeszcze do najaktywniejszych działań wojennych za granicą - mówił.
Uładzimir Makiej dość niespodziewanie zmarł w listopadzie ubiegłego roku. Początkowo pojawiały się informacje, że polityk zmarł na atak serca. W lutym tego roku portal Nasza Niwa podał, że Makiej popełnił samobójstwo. Dziennikarze przekazali nieoficjalne ustalenia na podstawie źródeł w kręgach rządowych.
Z publikacji wynika, że polityk miał boleśnie odczuwać załamanie się kursu polityki, którą realizował. Ponadto, jak czytamy, był świadomy, iż jego czas na wysokim stanowisku dobiega końca, a kierownictwo kraju szuka już jego następcy.