Biden w Polsce, a nie w Berlinie. Niemcy tracą na znaczeniu?

Szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu przekonuje, że Berlin nie traci na znaczeniu w polityce bezpieczeństwa. Inaczej widzą to komentatorzy w niemieckich mediach.

Prezydent USA Joe Biden złożył drugą już w ciągu roku wizytę w Polsce, ale nadal nie znalazł czasu, aby zajrzeć do Berlina. W niemieckich mediach nie brakuje opinii, że to dowód na zmianę rozkładu sił w Europie. "W drodze do Polski (Biden) przeleciał po prostu nad Paryżem i Berlinem" - czytamy choćby w niemieckim dzienniku "Die Welt".

Opiniotwórczy tygodnik "Die Zeit" ocenia z kolei, że geopolityczne centrum Europy nie leży już gdzieś pomiędzy Berlinem, Paryżem i Londynem. "Impulsy dla zachodniego wsparcia dla Ukrainy pochodzą z Tallina, Rygi, a przede wszystkim z Warszawy. (…) Niemieckiemu rządowi trudno jest przyjąć do wiadomości tę przykrą prawdę".

Zobacz wideo Wołodymyr Zełenski - przez krytyków był nazywany komikiem i klaunem, dziś odważnie przewodzi Ukrainie

Joe Biden ponownie odwiedził Polskę. Niemcy tracą na znaczeniu?

Fakt, że prezydent USA pomija w swojej podróży do Europy Niemcy, będące przez dekady jednym z najważniejszych partnerów Waszyngtonu w polityce bezpieczeństwa, jest wymowny. Szef komisji spraw zagranicznych Bundestagu Michael Roth, pytany przez DW o tę nową sytuację, przekonywał jednak, że nie odbywa się to kosztem Niemiec.

- Nie uważam, aby Niemcy traciły na znaczeniu - powiedział bez chwili zastanowienia. - Odnoszę wrażenie, że kanclerz Scholz pozostaje dla prezydenta Bidena jednym z najważniejszych partnerów do rozmów - dodał.

Dmitrij MiedwiediewMiedwiediew o przemówieniu Bidena. Bredzi o "wojnie wypowiedzianej Rosji"

Zdaniem Rotha jest godne pochwały, że amerykański prezydent okazuje większe zainteresowanie Polską i chwali polskie zaangażowanie na rzecz Ukrainy, ale wcale nie trzeba odczytywać tego jako krytykę Niemiec.

- Kanclerzowi Scholzowi udało się nawet to, co wielu uważało za niemożliwe, a mianowicie przekonać Bidena, aby wysłać do Ukrainy czołgi Abrams, wbrew rekomendacjom Pentagonu i wielu ekspertów w USA - powiedział.

Porannej Rozmowy i Zielonego Poranka możecie słuchać też w wersji audio w dużych serwisach streamingowych, np. tu:

Polska zasługuje na docenienie

Michael Roth, reprezentujący socjaldemokratyczną SPD, dodał, że wszyscy powinni docenić to, co Polska zrobiła w sprawie szeroko zakrojonego wsparcia dla Ukrainy. - Polacy przyjęli bardzo, bardzo wielu uchodźców. Polska okazała się też być bardzo pewnym sojusznikiem, a w tej grupie sojuszników przyjęła też rolę nadającego tempo - podkreślał. 

Roth przyznał, że Niemcy popełniły błąd, nie inwestując w minionych latach wystarczających środków w swoją obronność i płacą za to teraz wysoką cenę. - Musimy się teraz boleśnie przekonać o tym, że ledwo jesteśmy w stanie bronić własnych mieszkańców i własnego kraju przed takim potwornym agresorem (jak Putin), i że z trudnością możemy sprostać naszych zobowiązaniom sojuszniczym - mówił. 

Niemiecki polityk negatywnie ocenił jednak zachowanie przedstawicieli polskich władz wyrażających zbyt otwarcie, w jego opinii, krytykę pod adresem Niemiec i niemieckiego zaangażowania w pomoc Ukrainie. - Uważam, że nie trzeba publicznie wywierać presji na partnerów, na Niemcy - powiedział.

Roth ocenił przy tym, że w Unii Europejskiej to Niemcy są krajem, który okazuje Ukrainie największe wsparcie militarne. 

Więcej o: