"Admirał Gorszkow" obrał kurs na USA. Na pokładzie rosyjskiego okrętu - hipersoniczne rakiety

Rosyjski okręt "Admirał Gorszkow" zmierzał w kierunku wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Jednostka znalazła się w odległości ok. dwóch tysięcy kilometrów od kontynentu. Na pokładzie fregaty jest hipersoniczny system rakietowy Zircon.

O tym, że rosyjski okręt z nowoczesnym system rakietowym "zbliża się" do wybrzeża Stanów Zjednoczonych poinformował brytyjski dziennik "The Sun". Zaznaczył jednak, że informacja pochodzi z "niepotwierdzonego kanału w rosyjskim Telegramie".

Z oficjalnych informacji na temat trasy rejsu "Admirała Gorszkowa" wynika, że jednostka była na Oceanie Atlantyckim już 18 stycznia - informuje Interia.

Zmianę kursu okrętu odnotowała portugalska marynarka wojenna, która wraz z partnerami z NATO od 12 stycznia monitorował ruchy jednostki rosyjskiego pochodzenia na granicy wód Portugalii. Jak czytamy w oświadczeniu, okręt portugalski "przez sześć dni stale czuwał nad fregatą Admirał Gorszkow w jej podróży [...] do około 1300 kilometrów na zachód od wyspy Flores, na środku Oceanu Atlantyckiego". Portugalska marynarka wojenna dodaje w komunikacie, że przez kilka dni obserwowano także rosyjski tankowiec Kama.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Zalewski: Głosowanie przeciw nowelizacji ustawy o SN było właściwe

Rosyjski okręt z hipersonicznymi rakietami na pokładzie w pobliżu wybrzeża USA

Rosyjskie ministerstwo obrony podało 4 stycznia, że jednostka wypłynęła w rejs z portu w Siewieromorsku, czyli z bazy rosyjskiej marynarki w pobliżu Murmańska. W uroczystości, która towarzyszyła inauguracji podróży, uczestniczył Władimir Putin. Stwierdził, że fregata jest wyposażona w "najnowszy system pocisków hipersonicznych Zircon, który nie ma odpowiedników, a także inną broń najnowszej generacji".

Tydzień później Rosja informowała o tym, że okręt przeprowadził ćwiczenia przeciwlotnicze na Morzu Norweskim. Z "Admirałem Gorszkowem" płynął tankowiec rosyjskiej marynarki wojennej. Obie jednostki przekroczyły kanał La Manche i wypłynęły na Atlantyk. Resort obrony Rosji przekazał, że "Gorszkow" przeprowadził ćwiczenia na Atlantyku z wykorzystaniem swojej grupy lotniczej śmigłowców Ka-27. 

"Zaplanowano szkolenie pilotów. Podczas lotów prowadzili rozpoznanie lotnicze w celu rozpoznania sytuacji powietrznej i powierzchniowej na trasie przelotu fregaty" - czytamy w komunikacie. 

Manewrom rosyjskiego okrętu przyglądała się portugalska marynarka wojenna. Zakładano, że fregata popłynie na Morze Śródziemne i dalej w kierunku Kanału Sueskiego. Tymczasem Rosjanie zmienili kurs i zmierzali w kierunku wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Towarzyszący mu do tej pory rosyjski tankowiec odpłynął na południe, wzdłuż wybrzeża Afryki.

Portugalia oraz "inne kraje sprzymierzone i NATO" śledziły "Admirała" od 12 stycznia. Do dnia publikacji raportu o tym - 21 stycznia - Rosjanie dotarli 1300 kilometrów na zachód od wyspy Flores na Atlantyku. Od wybrzeża USA oddzielało go mniej więcej 2000 kilometrów. 

NRP Sines, który jest na misji w Strefie Morskiej Azorów, towarzyszył rosyjskiemu okrętowi między 19 a 20 stycznia. Portugalska Marynarka Wojenna utrzymuje aktywny nadzór nad obszarami zainteresowania narodowego, poprzez Centrum Operacji Morskich, zapewniając odpowiednią gotowość statków, by chronić interesów kraju

- czytamy w raporcie Portugalczyków.

Znajdujący się na pokładzie okrętu system rakietowy dysponuje pociskami Zircon, które mają zasięg 1000 kilometrów. Rakiety mogą przenosić ładunek nuklearny. Osiągają prędkość 11 000 km/h, więc są niezwykle trudne do wyśledzenia i zestrzelenia.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>> 

Więcej o: