Jak doszło do katastrofy śmigłowca w Browarach? Są nieoficjalne ustalenia

Oficjalne przyczyny eksplozji śmigłowca w Browarach nie są jeszcze znane. Powołana komisja dopiero w lutym ma złożyć raport o wstępnych wynikach śledztwa. Według pierwszych, nieoficjalnych ustaleń na katastrofę miał wpłynąć szereg czynników. Dziennikarze, którzy powołują się na źródła w ukraińskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, wskazali m.in. na błąd pilota i mgłę.

Trwa dochodzenie ws. katastrofy śmigłowca H225 w podkijowskich Browarach. 18 stycznia maszyna spadła i eksplodowała na terenie przedszkola. "Na miejscu pracują śledczy, prowadzone są pilne działania dochodzeniowe. W tej chwili rozważamy wszystkie możliwe wersje. Postępowanie przygotowawcze zostało powierzone Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy" - poinformował na Telegramie Andrij Kostin, ukraiński prokurator generalny, dodając, że osobiście będzie pełnił kontrolę nad przebiegiem śledztwa.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Zalewski: Rozumiałem Niemcy na samym początku wojny, dziś nie rozumiem, czemu tak się zachowują

Wojna w Ukrainie. Nieoficjalnie: Pilot leciał zbyt nisko i zbyt późno dostrzegł wieżowiec

Rozbita maszyna należała do lotnictwa ukraińskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W czasach pokoju miała służyć do ratownictwa i transportu medycznego. Została przyjęta na stan ukraińskich służb w grudniu 2020 roku, po przebudowie w rumuńskich zakładach Airbus Helicopters. Nie była nowa. Wcześniej przez około dekadę transportowała ludzi i ładunki na platformy wiertnicze w barwach różnych firm cywilnych - pisał w Gazeta.pl Maciek Kucharczyk. 

Jak wynika z nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy portalu strana.ua, którzy powołują się na źródła w MSW Ukrainy, przyczyną tragedii w Browarach był prawdopodobnie błąd popełniony z uwagi na szereg czynników. Pilot śmigłowca leciał zbyt nisko i zbyt późno dostrzegł wieżowiec. Ponadto, w obawie przed atakiem rakietowym z terytorium Białorusi, miał wybrać ryzykowną trasę.

Warto podkreślić, że w dniu katastrofy panowały trudne warunki atmosferyczne. Nad miastem zalegała gęsta mgła, ograniczająca widoczność, co potwierdzają m.in. udostępnione zdjęcia i nagrania. - W krytycznym momencie, już bardzo blisko, pilot zobaczył budynek, ale nie miał już możliwości zapobieżenia katastrofie. Helikopter gwałtownie runął i spadł na najbliższe przedszkole - powiedział jeden z anonimowych informatorów.

Ustalenia dziennikarzy portalu strana.ua nie zostały oficjalnie skomentowane przez władze w Kijowie. Komisja, która bada okoliczności tragedii, ma do 18 lutego złożyć raport o wstępnych wynikach śledztwa. Więcej na temat katastrofy śmigłowca w artykule:

Klatka z nagrania mającego przedstawiać H225 ministra niedługo przed wypadkiemNagrania śmigłowca szefa ukraińskiego MSW tuż przed wypadkiem

Zełenski wziął udział w pogrzebie ofiar katastrofy lotniczej

W katastrofie łącznie - na pokładzie i na ziemi - zginęło 14 osób, rannych zostało 25, w tym 11 dzieci - wynika z danych Państwowej Służby do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy. Wśród ofiar jest także: szef MSW Ukrainy Denys Monastyrski, jego zastępcy Jewhenij Jenin i Jurij Łubkowycz oraz trzech pracowników resortu. 

W sobotę 21 stycznia w Domu Ukraińskim przy Placu Europejskim w Kijowie odbyło się ostatnie pożegnanie państwowych urzędników. Wzięli w nim udział ich bliscy i przyjaciele, a także Wołodymyr Zełenski i pierwsza dama Ołena, szef biura prezydenta Andrij Jermak i były prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. Pojawili się też parlamentarzyści, ambasadorowie obcych państw i przywódcy religijni.

Uroczystości żałobne pozostałych ofiar zostały zorganizowane na lotnisku w Niżynie w obwodzie czernihowskim (na północy kraju) i w Browarach.

Radosław Sikorski i Donald TuskSikorski na dywaniku u Tuska. "Atmosfera była raczej chłodna"

Więcej o: