Dwie ofensywy Rosjan, jedna ukraińska. Pierwsza wirtualna, druga groźna, a trzecia powolna

Rosjanie od kilku dni twierdzą, że ruszyli z poważną ofensywą w obwodzie Zaporoskim. Dowodów jednak brak. Nie ulega natomiast wątpliwości, że wywierają mocną presję wokół Bachmutu i wizja oskrzydlenia miasta jest coraz bardziej realna. Ze swojej strony Ukraińcy zwiększyli presję na północy, ale nie dała ona żadnego przełomu.

Pomimo retoryki i pewnego zwiększenia intensywności starć, obie strony nadal wydają się działać w trybie oszczędzania sił i szykowania się do kolejnej rundy poważnych walk, które mogą wybuchnąć w perspektywie miesiąca, może dwóch. Choć w rejonie Bachmutu nikt się nie oszczędza. Tam trwają ciężkie i zacięte walki. Rosjanie ciągle przesuwają front i sytuacja robi się niebezpieczna.

Groźne postępy

Niebezpieczna, bo o ile samo miasto jest pewnie w ukraińskich rękach i od miesięcy Rosjanie nie zdołali się do niego wedrzeć od wschodu, to przesuwają się coraz dalej po jego bokach. Na północy zdobycie Sołedaru na początku stycznia otworzyło im drogę do skutecznego atakowania ukraińskich pozycji broniących Bachmutu z tego kierunku. Krasna Gora, Paraskowijiwka, Błahodatne - te trzy niewielkie miejscowości są ostatnimi, które blokują Rosjanom dostęp do otwartego terenu na północ od miasta i ważnej dla logistyki drogi M-03. Wcześniej Ukraińcy siedzący w Sołedarze uniemożliwiali poważne ataki na tym kierunku, ponieważ nacierający Rosjanie musieliby im wystawiać swój bok. Teraz to już nieaktualne. Zdobycie tych trzech wiosek na pewno nie będzie dla Rosjan łatwe. Są umocnione, biegnie przez nie linia kolejowa i płynie niewielka rzeczka Bachmutówka, a za nimi teren wyraźnie się wznosi, dając Ukraińcom przewagę. Rosjanie na pewno sięgną jednak po sprawdzone metody. Zmielą teren artylerią i będą raz po razie atakować, licząc na wykrwawienie obrońców, znalezienie słabego punktu bronionego przez szczególnie osłabiony pododdział i zdobycie jego pozycji. Potem od nowa.

Epizod z walk na wschodnim skraju Bachmutu. Dron spostrzega Rosjan, ogień otwiera ukraińska artyleria, po czym rajd wykonuje ukraiński ex-holenderski transporter opancerzony YPR-765 i ostrzeliwuje Rosjan z bliska.

Taki proces zachodzi też na południe od Bachmutu. Tam Rosjanie zajęli już prawie całą miejscowość Opytne i dotarli do bezpośrednich południowych granic miasta. Znacznie groźniejsze jest jednak to, co dzieje się kilka kilometrów dalej na południowy zachód we wsi Kliszczijiwka i jej okolicach. To ostatni dogodny punkt obronny dla Ukraińców, umożliwiający blokowanie Rosjanom wyjścia na otwarty teren za Bachmutem i biegnącą przezeń drugą dobrą drogą do miasta. Obie strony zdają sobie sprawę ze znaczenia tego punktu i od około tygodnia toczą się tam zacięte walki. Rosjanie twierdzą, że opanowali już wieś i jest możliwe, że w części się to im udało. Jednak kluczowe są ukraińskie umocnienia na dość stromym wzgórzu zaczynającym się za zachodnimi granicami Kliszczijiwki. Tam Ukraińcy mają się na razie trzymać mocno.

Sytuacja w rejonie Bachmutu. Opisywane miejscowości są bezpośrednio na północ i południe od miasta.Sytuacja w rejonie Bachmutu. Opisywane miejscowości są bezpośrednio na północ i południe od miasta. Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Źródła ukraińskie twierdzą, że sytuacja ogólna w rejonie Bachmutu jest stabilna. Trudno, ciężko, są straty, ale Rosjanie nie są w stanie zdecydowanie przełamać obrony. Trwa więc powolna walka na wyniszczenie tak jak od prawie pół roku. Ukraińcy twierdzą też, że choć ich straty są bolesne, to te Rosjan mają być absurdalnie wysokie. Głównie za sprawą dobrze wstrzelanej ukraińskiej artylerii i sprawnego rozpoznania. Rosyjska taktyka to ataki małymi grupami piechoty bez bezpośredniego wsparcia ciężkich pojazdów. Kiedy więc taka grupa kilkunastu żołnierzy zostanie wykryta na ziemi niczyjej, to natychmiast ściąga na siebie ogień artylerii i zazwyczaj kończy się to dla niej tragicznie. Codziennie są publikowane nagrania takich epizodów. Pomimo tego Rosjanie wracają. I to nie tylko skazańcy z grupy Wagnera, ale też regularne wojsko.

Przykład takiego wydarzenia. Rejon Kliszczijiwki. Uwaga głośna muzyka.

Rosjanie próbują też ataków dalej na północ, ze zdobytego Sołedaru. To potencjalnie niebezpieczny dla Ukraińców kierunek, ponieważ stwarza możliwość wejścia na tyły ich obrony opartej obecnie dalej na wschód na rejonie wsi Spirne. To generalnie obszar wokół miasta Siewiersk, gdzie Rosjanie od miesięcy praktycznie nie próbują poważniejszych ataków, skupiając się na Bachmucie. Jednak jeśli Ukraińcy będą musieli się wycofać z tego ostatniego, to obrona Siewierska stanie się bardzo trudna, ponieważ powstanie poważne ryzyko wyjścia Rosjan za plecy ukraińskich obrońców na tym odcinku.

Rejon od Bachmutu, przez Siewiersk po Kreminną. To drugie miasto jest prawie w centrum mapyRejon od Bachmutu, przez Siewiersk po Kreminną. To drugie miasto jest prawie w centrum mapy Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Powolna ofensywa

Siewiersk jest natomiast południową kotwicą ukraińskiej linii ciągnącej się na północ aż do granicy. Czyli regularnie opisywanego odcinka Kreminna-Swatowe. Ukraińcy ewidentnie zwiększyli tu presję wraz z nadejściem mrozów i zniknięciem najgorszego błota. Jest jednak też ewidentne, że regularnie padające wcześniej sugestie ze strony ukraińskiej, iż brak poważniejszej ofensywy na tym odcinku to właśnie efekt rozmokniętego gruntu, były tylko wymówką. Ujemne temperatury przez większość dnia panują w tym rejonie od początku roku, a działania Ukraińców nadal mają ograniczony charakter. To raczej nie błoto, ale niechęć do ryzykowania poważnych strat w starciu z umocnionymi Rosjanami, albo brak dość dużych rezerw i wyraźnej przewagi nad przeciwnikiem, ograniczają ukraińskie działania.

Pomimo ograniczonej skali działań, Ukraińcy miejscami mają pewne sukcesy. W rejonie Swatowa mieli zająć wieś Nowoseliwskie, która od października była na ziemi niczyjej i obie strony nie były w stanie jej kontrolować. Oznacza to, że linia kontaktu przesunęła się na wschód i walki toczą się teraz o pobliską Kuzemiwkę i okoliczne wzgórza. W rejonie Kreminnej regularnie słychać o ukraińskich postępach, ale tak naprawdę od początku grudnia sytuacja nie uległa istotnej zmianie. Ukraińcy starają się dotrzeć do miasta od północy i południa, omijając najsilniejsze rosyjskie pozycje w kompleksie leśnym na zachód od miasta. Co jakiś czas rzeczywiście posuną się naprzód, ale potem raz po razie nadchodzą rosyjskie kontrataki i postępy są zerowane lub redukowane.

W ostatnich dniach zaczęły narastać plotki na temat potencjalnego zwiększenia intensywności walk najdalej na północ, w rejonie Kupiańska. Front stoi tam od września, kiedy Ukraińcy wyzwolili to ważne miasto. Później nie podejmowali poważniejszych prób ataków dalej na wschód. Teraz Rosjanie twierdzą, że widzą w tym rejonie koncentrację dodatkowych ukraińskich sił, co być może oznacza chęć zaatakowania tam, gdzie czujność rosyjskiej obrony może być uśpiona miesiącami spokoju.

Odcinek Kupiańsk-Swatowe. To pierwsze miasto jest w górnej części po lewej. Drugie prawie w centrum. Opisywana wieś Nowoseliwskie pomiędzy nimiOdcinek Kupiańsk-Swatowe. To pierwsze miasto jest w górnej części po lewej. Drugie prawie w centrum. Opisywana wieś Nowoseliwskie pomiędzy nimi Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Fantomowa ofensywa

Front w rejonie Doniecka można właściwie pominąć, choć ciągle po obu stronach giną tam ludzie. Walki mają jednak niezmiennie charakter pozycyjny i bez wpływu na przebieg linii frontu. Rosjanie regularnie próbują jakichś ataków w rejonie Awdijiwki i Marinki, ale z zerowym powodzeniem. Ukraińcy twardo się bronią dzięki silnym umocnieniom. To w tym rejonie wykorzystują na większą skalę niewielkie amatorskie drony, podobne do tych, które w rzeczywistości pokojowej służą do wyścigów z wykorzystaniem gogli VR. Opisywaliśmy to szerzej w oddzielnym tekście.

Wyjątkowo na szerszy opis zasługuje Zaporoże. Po miesiącach zastoju frontu, przetykanego niewielkimi potyczkami i ostrzałem artyleryjskim, Rosjanie się ruszyli. Po miesiącach wieszczenia, że w tym miejscu do ofensywy szykują się Ukraińcy. Część rosyjskich źródeł te obecne ataki stara się przedstawiać jako szeroko zakrojoną, poważną i odnoszącą sukcesy ofensywę zimową. Tą, o której przygotowywaniu można usłyszeć i przeczytać od miesięcy. Brakuje jednak dowodów, aby rzeczywiście było to coś poważnego.

Zaporoże. Strzałki wyznaczają obszar, w którym zaatakowali RosjanieZaporoże. Strzałki wyznaczają obszar, w którym zaatakowali Rosjanie Fot. Militaryland.net

Mapa w większej rozdzielczości

Ze strony Ukraińców pojawiło się trochę nagrań rosyjskich ataków, ale mających ewidentnie ograniczoną skalę i kończących się zazwyczaj fiaskiem oraz poważnymi stratami. Strona ukraińska oczywiście nagrania może odpowiednio selekcjonować.

Zobacz wideo

Nie jest wykluczone, że w kilku miejscach Rosjanie zajęli wysunięte i słabo obsadzone ukraińskie pozycje. Nie ma jednak dowodów na ogłaszane na Telegramie zajmowanie przez rosyjskie wojsko kolejnych wsi i szybkie postępy. Najpewniej po prostu początkowo posunęli się dość łatwo naprzód w strefie ziemi niczyjej, po czym napotkali opór i tyle było z sukcesów. W tym rejonie obie strony nie budowały swoich umocnień jak najbliżej linii frontu, ale w pewnym oddaleniu za nim, w oparciu o dość luźno rozrzucone niewielkie stepowe wioski. Teren jest tu płaski i trudno o lepszą osłonę niż niewielkie zagajniki albo linie drzew i zarośli pomiędzy polami.

Nic nie wskazuje na jakąś szeroko zakrojoną ofensywę, która rzeczywiście byłaby tą wielką, co to wieszczą ją zarówno Ukraińcy, jak i Rosjanie gdzieś na luty-marzec. Być może to inicjatywa jakiegoś lokalnego dowódcy żądnego orderów i pochwał z Moskwy tak jak wydarzenia w Pawliwce w listopadzie. Ewentualnie próba odwracania uwagi Ukraińców od przygotowań do tego właściwego uderzenia, które jeszcze ma nadejść.

Więcej o: