Pierwsze zgłoszenia o strzelaninie policja otrzymała w sobotę około godz. 22 czasu lokalnego, czyli około 7 rano czasu polskiego. Większość ofiar i rannych to osoby świętujące Chiński Nowy Rok w klubie nocnym.
Według informacji biura szeryfa hrabstwa Los Angeles w strzelaninie zginęło co najmniej dziesięć osób.
Kapitan Andrew Mayer z policji w Los Angeles powiedział, że wstępne ustalenia wskazują na pojedynczego napastnika. Policja bada również drugi incydent w sąsiedniej miejscowości.
- Podejrzany uciekł z miejsca przestępstwa i jest poszukiwany. Za wcześnie, by stwierdzić, jaki był motyw jego działania. Mogę jedynie powiedzieć, że użyto broni palnej, ale nie podam żadnych szczegółów. Wiemy o zdarzeniu w miejscowości Alahambra. Śledczy są na miejscu i próbują ustalić, czy oba wydarzenia są powiązane - powiedział kapitan Andrew Mayer.
Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl
Służby ratunkowe zajmują się ofiarami strzelaniny. Najciężej ranni zostali przewiezieni do specjalistycznych placówek medycznych w Los Angeles.
Jak przekazał "Los Angeles Times" Seung Won Choi, jeden ze świadków tragedii, trzy osoby wbiegły do jego restauracji i kazały mu zamknąć drzwi, ponieważ w okolicy miał pojawić się mężczyzna z karabinem maszynowym.
"Nasze serca są z tymi, którzy stracili bliskich dziś wieczorem w sąsiednim Monterey Park, gdzie właśnie doszło do masowej strzelaniny" - napisał na Twitterze Kenneth Mejia, kontroler nadzorujący słuzby miejskie w Los Angeles.
W Monterey Park mieszka duża społeczność azjatycka. W obchodach Chińskiego Nowego Roku w centrum miejscowości uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy osób.