Czechy. Praskie Dzieciątko Jezus gamechangerem wyborów? Babisz, choć niewierzący, "zawsze ma je ze sobą"

Praskie Dzieciątko Jezus to główny bohater ostatnich dni trwającej kampanii prezydenckiej w Czechach przed drugą turą wyborów. Andrej Babisz najpierw chciał odwiedzić je w świątyni, a później regularnie pokazuje się z figurką Jezuska. Najdziwniejsze jest to, że sam deklaruje się jako niewierzący. Eksperci nie mają wątpliwości, że to próba przekonania do siebie wyborców.

W Czechach trwa właśnie kampania prezydencka przed drugą turą wyborów. Pierwszą wygrał Petr Pavel, były szef sztabu generalnego i Komitetu Wojskowego NATO, zdobywając 35,39 proc. głosów. W drugiej turze, która odbędzie się 27 i 28 stycznia, zmierzy się z byłym premierem Andrejem Babiszem, którego poparło 35 proc. Czechów. Polityk zwany "czeskim Berlusconim" w ostatnich dniach prowadzi bardzo zaskakującą kampanię.  

Zobacz wideo Nie tylko chrześcijanie wierzą w Jezusa

Andrej Babisz chciał odwiedzić kościół, ale mu nie pozwolono 

W poniedziałek sztab wyborczy Andreja Babisza poinformował, że, kandydat na prezydenta zamierza odwiedzić Praskie Dzieciątko Jezus - figurkę wykonaną z drewna pokrytego woskiem. Pochodzi ona z połowy XVI wieku i znajduje się w kościele Panny Marii Zwycięskiej w Pradze. Jest ważnym symbolem religijnym w Czechach. Ostatecznie jednak takie odwiedziny się nie odbyły. Zarządzający kościołem karmelici przekazali, że zamkną go w czasie planowanej wizyty, gdyż: 

- Biorąc pod uwagę termin i sposób prezentacji medialnej tej wizyty, jednoznacznie uznajemy ją za element kampanii wyborczej, która jest prowadzona również w bardzo obraźliwym i wywołującym strach stylu, a z którą z pewnością nie możemy się identyfikować. Nie chcemy, aby to znane na całym świecie miejsce pielgrzymkowe i ważny symbol religijny, jakim jest figura Praskiego Dzieciątka Jezus, były wykorzystywane do takich celów - poinformowano w oświadczeniu opublikowanym przez Czeską Telewizją.  

Andrej Babisz: "Zawsze mam przy sobie Dzieciątko Jezus"

Andrej Babisz przyjął tę decyzję ze smutkiem, ale i z pokorą. Przyznał, że lubi chodzić do Dzieciątka Jezus, choć nigdy nikomu o tym nie mówił. Zapewniał, że był tam jeszcze dzień przed wyborami i prosił o dobry wynik. - To działa - podkreślał. Na tym jednak udział Praskiego Dzieciątka Jezus w jego kampanii się nie kończy.  

Otóż w czwartek podczas debaty prezydenckiej z Petrem Pavlem wyjął z kieszeni miniaturową figurkę Dzieciątka Jezus i poinformował, że "zawsze ma ją z sobą i promuje ten czeski symbol religijny wśród światowych przywódców". Co jest w tym wszystkim najdziwniejsze to niejednoznaczne deklaracje Babisza nt. jego wiary.  

Więcej informacji z kraju i ze świata przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Babisz wierzy w horoskop i deklaruje się jako niewierzący

Były premier Czech w 2019 mówił tak: "Nie jestem wierzący, ale konsultuję się z wszechświatem w moich osobistych sprawach". Przyznawał też, że wierzy w astrologię i często sprawdza swój horoskop. Temat ten wrócił również podczas debaty, gdy zapytano go wiarę. "Tylko sprawdzam horoskop, wiem, że jestem zodiakalną panną. Nie jestem wierzący, ale jak mam możliwość chodzić do kościoła, to chodzę" - odpowiedział.  

Przypomnijmy, że Czesi są bardzo laickim krajem. Według najnowszego spisu powszechnego z 2021, aż 80 procent Czechów deklaruje się jako niewierzący bądź nie zdecydowało się ujawnić wyznania. Dlaczego więc Babisz tak wyraźnie akcentuje swoje przywiązanie do Praskiego Dzieciątka Jezus? 

Andrej Babisz chce przekonać do siebie wyborców

Rozwiązaniem tej zagadki jest postać senatora Pavla Fischera, który także kandydował w wyborach prezydenckich w Czechach. W pierwszej turze zagłosowało na niego 6,75 proc. Czechów, co dało mu czwarte miejsce. Fischera na tle innych kandydatów wyróżniało to, że jest on zaangażowanym konserwatywnym katolikiem. Wygrał wśród Czechów głosujących z Watykanu. Uzyskał tam 68,57 proc. głosów.  

"Nie mi oceniać autentyczność gestów, ale nigdy wcześniej Babisz nie eksponował swojego przywiązania do Praskiego Dzieciątka Jezus. Przy liberalnych poglądach ws. etycznych gen. Pavla, gra może się toczyć o ok. 7 proc. konserwatywnych wyborców P. Fischera" - wyjaśnia dr Krzysztof Dębiec główny specjalista Zespołu Środkowoeuropejskiego Ośrodka Studiów Wschodnich. 

Przypomnijmy, że Fischer zadeklarował już swoje poparcie dla Petra Pavla w drugiej turze wyborów, która odbędzie się 27 i 28 stycznia. 

Więcej o: