Wybory w Czechach. Czeski dziennikarz dla Gazeta.pl: Zaskoczeniem wynik Babisza. Typowałem mniej

- Babisz będzie chciał zniechęcić wyborców przed głosowaniem w drugiej turze. Myślę, że taka właśnie będzie jego strategia, skierowana przede wszystkim do wyborców Nerudovej. To w znacznej części młodzi ludzi, którym Babisz będzie sugerował, że nie mają swojego kandydata - powiedział Gazeta.pl Patrik Eichler, czeski dziennikarz i komentator polityczny z Akademii Demokratycznej Masaryka.

Petr Pavel, były szef sztabu generalnego i Komitetu Wojskowego NATO, wygrywa pierwszą turę wyborów prezydenckich, które odbyły się 13 i 14 stycznia. Tak wynika z danych zebranych z okręgów wyborczych. Pavel zdobył 35,39 proc. głosów. Nie udało mu się jednak uzyskać wymaganej większości i w drugiej turze, która odbędzie się 27 i 28 stycznia, zmierzy się z byłym premierem Andrejem Babiszem, którego poparło 35 proc. Czechów. 

Na kolejnych miejscach znaleźli się była rektorka Uniwersytetu Mendla Danuše Nerudova (13,92 proc.), były ambasador we Francji, senator Pavel Fischer (6,75 proc.), były ambasador w Ukrainie Jaroslav Basta (4,45 proc.), senator Marek Hilser (2,56 proc.), przedsiębiorca Karel Divis (1,35 proc.) i lekarz, były rektor Uniwersytetu Karola w Pradze Tomas Zima (0,55 proc.).

Zobacz wideo Jak wygląda czeska polityka energetyczna i środowiskowa? Ekspert odpowiada

Eryk Kielak (Gazeta.pl): Pavel i Babisz w drugiej turze. Jest Pan zaskoczony takim wynikiem? 

Patrik Eichler (Akademia Demokracji Masaryka): Zaskoczenia nie ma. To, co jest ciekawe to duża liczba wyborców, którzy wzięli udział w tych wyborach - 68,23 proc. To ponad 6 proc. więcej niż w 2018 roku, gdy głosowało 61,92 proc. Czechów. Z mojego punktu widzenia jest także ciekawe, że obu głównych kandydatów zdobyło powyżej 30 proc. głosów. Z sondażu na początku tygodnia wynikało, że obaj znajdą się poniżej tej granicy. Sam rezultat nie jest zaskoczeniem. 

Zakładam, że skoro przewidywał Pan mniej punktów procentowych dla Pavla i Babisza to spodziewał się większego poparcia dla Nerudovej (13,92 proc.), czy to negatywne zaskoczenie? 

Oczywiście to dla niej rozczarowanie, ale trzeba przyznać, że w ostatnim tygodniu wydarzyły się dwie ważne rzeczy. Po pierwsze, kampanię wyborczą na pełną skalę rozpoczął Andrej Babisz i zdecydowanie pozyskiwał kolejnych wyborców. To przełożyło się na spadek poparcia dla Nerudovej. Po drugie cały czas ciągnęła się za nią afera sprzedawania tytułów naukowych na Uniwersytecie w Brnie w czasach gdy była jego rektorką. Nie udało się tego rozwiązać przed wyborami i poparcie dla niej spadło.  

Kontrowersje ciągną się również za Andrejem Babiszem, a mu udało się uzyskać 35. proc. W czym tkwi jego sukces, że ciągle wraca w czeskiej polityce? 

Jeszcze kilka lat będziemy w Czechach żyli z Babiszem. Jego sukces leży w bardzo słabym wyniku Jaroslava Baszty. Kandydata z partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia, którą porównałbym do partii Korwina-Mikke w Polsce. Jest antyniemiecka i antyeuropejska i bardzo konserwatywna. Otrzymał jedynie 4,45 proc., a spodziewałem się dwa razy więcej - około 8 proc. Dlatego pewnie rezultat Babisza jest lepszy, niż oczekiwano. Typowałem ok. 28 proc., pewnie ok. 5 punktów procentowych pozyskał od Baszty.  

Ponadto jego sukces bierze się z tego, że jest kandydatem, który przedstawia się jako "antyrządowy". Babisz jest liderem opozycji w Czechach i jednym z dwóch głównych graczy politycznych. 

Więcej informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Widziałem, że Babisz nawet gratulując Pavlovi zwycięstwa podkreślał, że wygrał "rządowy kandydat". Czy ten "rządowy kandydat" jest więc faworytem w drugiej turze? 

Może się coś jeszcze wydarzyć, ale jest faworytem, chociaż na jego miejscu nie byłbym pewny zwycięstwa. Według mnie mogą o tym zaważyć dwie rzeczy. Po pierwsze bardzo duży udział wyborców w pierwszej turze i pytanie, czy uda się komuś z tych dwóch głównych kandydatów zmobilizować nowych wyborców. Myślę, że będzie to jednak bardzo trudne.  

Druga opcja to zniechęcić wyborców przed głosowaniem w drugiej turze. Myślę, że taka właśnie będzie strategia Babisza skierowana przede wszystkim do wyborców Nerudovej. To w znacznej części młodzi ludzi, którym Babisz będzie sugerował, że nie mają swojego kandydata. On jest byłym komunistą, ale Pavel także był członkiem Partii Komunistycznej. Będzie chciał wmówić im, że młodzi ludzie nie mają powodu, żeby iść do drugiej tury. Jeśli to się uda, to jest szansa, że Babisz zostanie prezydentem, ale na razie Pavel jest faworytem.  

A jaką strategie przyjmie Pavel? Będzie dalej prowadził kampanię opartą o "rządy twardej ręki" i "przywracanie porządku Czechom"? 

Jego zadaniem powinno być zjednanie sobie wyborców innych prorządowych kandydatów. Na pierwszym miejscu Nerudovej, a na drugim senatora Fischera. Nie będzie to łatwe, bo wyborcy Nerudovej są bardzo liberalni, a wyborcy Fischera to klasyczni ludowcy, elektorat wiejski. Główną narracją może być albo "Babisz jest złem", albo "rząd rządzi źle w czasach kryzysu".

Andrej Babisz na konferencji prasowej mówił o wojnie i pokoju i to, a dokładniej wojna w Ukrainie, może być jednym z głównych tematów kampanii. Czy powinniśmy starać się o pokój czy doprowadzić do mobilizacji wojskowej, bo Pavel w końcu jest generałem? To pytanie, czy dojdzie do mobilizacji, często się ostatnio pojawia. Wśród Czechów krążą niewiarygodne łańcuszkowe maile, które zapowiadają, że jeśli Pavel wygra, to tak się stanie i dojdzie do starcia z Rosją. Ich wpływu nie da śie jeszcze zmierzyć. To będzie jeden z kluczowych wątków.  

Więcej o: