Władimir Sołowjow ma swój program na antenie telewizji Rossija 1. Jako jeden z głównych propagandystów Kremla dość często prezentuje poglądy, które mają "odpowiednio" nastawić widzów do wojny w Ukrainie, Unii Europejskiej czy Stanów Zjednoczonych, które są "wrogami z zachodu". Jak pisaliśmy niedawno, w ostatniej audycji zachęcał Rosjan do tego, by nie bali się śmierci, bo życie jest przereklamowane.
W ostatniej audycji Sołowjow postanowił natomiast pobawić się w doradcę Władimira Putina. Propagandysta polecił prezydentowi Rosji, by ten odpowiedział państwom Zachodu, które zdecydowały się dostarczyć Ukrainie czołgi. Według niego odpowiednią "odpowiedzią" jest wystrzelenie przez Rosję rakiet. Jako przykłady krajów, które mogłoby być zaatakowane, wymienił Polskę, Wielką Brytanię i Francję.
Przeczytaj więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
- Jeśli wiemy, że w mieście Przygyrysztyry (wymyślona polska nazwa, być może inspirowana miastem Przewodów - red.) są czołgi gotowe do wysłania na Rosję lub jeśli wiemy, że w mieście Polszmolbristol (wymyślona angielska nazwa - red.) jest coś gotowego do wysłania na wojnę z Rosją, czy też w mieście Sętrładebri (zmyślona nazwa francuska - red.). Nie możemy się na to zgadzać! nie powinno tam być żadnego sprzętu wojskowego! - grzmiał Sołowjow.
- Jeśli to będzie konieczne, to nawet taktycznych pocisków nuklearnych - doprecyzował Sołowjow. Propagandysta apelował, by za cel obrać obiekty wojskowe na terytoriach tych państw. "Kolejny dzień, kolejne zagrożenie nuklearne ze strony Władimira Sołowjowa" - napisał w mediach społecznościowych dziennikarz Francis Scarr, który do fragmentu nagrania dodał ziewającą emotikonę.
Putin, wypowiadając wojnę Ukrainie, przekonywał, że Rosja będzie atakowała jedynie obiekty wojskowe. Jak wiadomo, rakiety agresorów trafiały w ukraińskie szpitale, szkoły, teatry czy budynki mieszkalne. Od lutego do połowy listopada Rosjanie zniszczyli 32 tys. celów cywilnych i ponad 700 obiektów infrastruktury krytycznej w Ukrainie.