Rosja. 12-latek z Syberii otrzymał wezwanie do wojska. Pomyłka? Internauci opisują podobne przypadki

12-latek z Kańska na Syberii otrzymał wezwanie do wojska - czytamy we wpisie udostępnionym na rosyjskim portalu społecznościowym. "Dlaczego dziecko jest proszone o przyjście do wojskowego biura poboru? Coś się zmieniło?" - pyta we wpisie zaniepokojony internauta.

Pewien 12-latek z Kańska w Kraju Krasnojarskim w azjatyckiej części Rosji, miał otrzymać wezwanie do wojska. Tak wynika z opublikowanego w piątek (9 grudnia) wpisu na platformie VKontakte.

Zobacz wideo Czemu Rosjanie atakują infrastrukturę krytyczną w Ukrainie?

Rosja. 12-latek z Kańska otrzymał wezwanie do wojska

"Sytuacja jest taka, dziecko ma 12 lat, przyszło wezwanie z komisariatu wojskowego w Kańsku..." - napisał użytkownik rosyjskiego medium społecznościowego VKontakte, którego wpis został udostępniony na kanale "KanskLife". Internauta zastanawia się także, czy coś się zmieniło, ponieważ "o ile go pamięć nie myli", rosyjscy chłopcy są zobowiązani do stawienia się w wojsku w wieku 16-17 lat. "Dlaczego dziecko jest proszone o przyjście do wojskowego biura poboru? Coś się zmieniło?" - pyta, dołączając do wpisu zdjęcie wezwania.

W komentarzach internauci sugerują, że wezwanie do wojska może być pomyłką i polecają udać się do punktu poboru, by wyjaśnić sytuację. Niektórzy piszą jednak, że spotkały ich podobne przypadki. Jeden z użytkowników VKontakte napisał, że wezwanie do wojska otrzymała jego 14-letnia siostra.

Więcej aktualnych wiadomości dotyczących wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Fajerwerki (ilustracyjne)Rosja. Zakaz fajerwerków przy granicy z Ukrainą. "Aby nie straszyć Rosjan"

Rosjanie intensyfikują mobilizację na okupowanych terenach. "Potrzeba mięsa armatniego"

Rosjanie intensyfikują mobilizację na okupowanych terenach obwodu ługańskiego. Szef lokalnej administracji Serhij Hajdaj poinformował, że siły rosyjskie tracą ludzi w okolicach Siewierodoniecka, dlatego potrzebują pilnego uzupełnienia personelu wojskowego. Na okupowanych terenach jest więcej patroli legitymujących mężczyzn - Wydawane są wezwania, a mieszkańcy dowożeni są do punktu zbiorczego dla zmobilizowanych. Chcą zabrać po prostu wszystkich" - powiedział Serhij Hajdaj. - Widzieliśmy, jak to ewoluowało: najpierw zachęcali do wstępowania do wojska za pomocą haseł patriotycznych, potem kusili korzyściami finansowymi, a teraz wyłącznie stosują przemoc i siłą wcielają do rosyjskiej armii - dodał.

Hajdaj podkreślił, że okupanci nakazali urzędnikom, aby w poniedziałek stawili się w pracy. W ten sposób chcą stworzyć fałszywy obraz normalnego funkcjonowania na zajętych przez siebie terenach. Za wszelką cenę chcą pozyskać jak najwięcej miejscowych mężczyzn, aby uzupełnić swoje szeregi. - Potrzebują mięsa armatniego. Nie liczą się nawet z życiem własnych żołnierzy, hurtowo wysyłają ich na pierwszą linię frontu. Tam często dowódcy zostawiają ich samych. Teraz, podobnie jak żołnierze podczas wojny w Wietnamie, kopią sobie nory w ziemi i ukrywają się w nich często bez jedzenia i wody - stwierdził.

Szef lokalnej administracji, powołując się na słowa świadków, relacjonował, że osoby, które odmawiają dołączenia do rosyjskiej armii, są publicznie bite i siłą zabierane do wojskowych komisariatów.

Władimir PutinPoparcie Putina słabnie? ISW o "bezprecedensowo bezpośredniej" krytyce

Więcej o: