Ukraina. Co mają w racjach żywnościowych rosyjscy żołnierze? "Obrzydlistwo","Nie chcecie tego widzieć"

Mychajło, jeden z ukraińskich internautów, przetestował na sobie, czym karmieni są rosyjscy żołnierze biorący udział w inwazji na jego kraj. Młody Ukrainiec relacjonował wszystko w mediach społecznościowych. Już sam zapach żywności skwitował słowami: "Coś tutaj umarło i to sto razy".

Wiele doniesień z wojny w Ukrainie wskazuje, że Kreml nie przykłada dużej wagi do warunków bytowania swoich żołnierzy na froncie. Składają się na to m.in. niskie lub zerowe płace, fatalne traktowanie ze strony dowódców, niedostateczne wyposażenie w sprzęt i dodatkowo niejadalne wręcz racje żywnościowe. Te ostatnie zdecydował się przetestować na sobie ukraiński internauta Mychajło. Swój test nazwał poświęceniem, ponieważ już sam zapach po otwarciu pudełka był nie do zniesienia.

Zobacz wideo Szrot: Absurdem samym w sobie jest członkostwo Rosji w OBWE

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Rosyjskie racje żywnościowe. "Coś tutaj umarło i to sto razy"

Młody Ukrainiec dostał od swojego znajomego paczkę z racją żywnościową rosyjskiego żołnierza, która została po inwazji na obwód charkowski. "Czy wiesz, jakie 'jedzenie' spożywają rosyjscy żołnierze na froncie? Wierzcie mi, jest to raczej przerażające" - tymi słowami Mychajło rozpoczął swój test. 

Tym, co uderzyło internautę już na samym początku, był zapach pleśni wydobywający się z pudełka, jeszcze przed otwarciem żywności. Później było tylko gorzej. Mimo że wszystkie produkty miały datę na opakowaniu sugerującą, że jedzenie było pakowane niedawno, większość rzeczy wyglądała i smakowała jak coś, co kompletnie nie nadaje się do spożycia. W poście na Twitterze możemy przeczytać: "Zapach po otwarciu jest nie do zniesienia. Coś tutaj umarło i to sto razy... Nie chcecie tego widzieć".

Mychajło porównując dania, jakimi rzekomo są wołowina z fasolą i warzywami, ryż z wołowiną (o którym zażartował: "to chyba jakieś szczury, które znaleźli w fabryce") oraz klopsiki ("smakujące i pachnące jak ryba"), uznał, że ciężko jest stwierdzić, które z nich jest najgorsze. 

Rosyjskie racje żywnościowe w Ukrainie. Test wygrał sos jabłkowy

Z przekąskami wcale nie było lepiej. W zestawie żołnierze dostają mieloną kiełbasę i pastę z cukinii, której użytkownik Twittera nie zdecydował się spróbować. "Wygląda, jakby były tam nogi karalucha" - podsumował Mychajło. Ser topiony "wyglądał jak plastik i smakował jak nic", konserwa z bekonem okazała się jedynie tłuszczem w opakowaniu, krakersy były spleśniałe, a kawa nawet jej nie przypominała. Jedynym zdatnym do spożycia produktem okazał się sos jabłkowy. Ukrainiec nie krył zdziwienia. "Sos jabłkowy jest ok. Jestem zszokowany" - napisał w swoim poście.

Ukraina. Rosyjscy żołnierze z głodu zjadają psy

O tym, że Rosjanom wysłanym na front brakuje elementarnego zaopatrzenia, pisaliśmy już wielokrotnie. Również Służba Bezpieczeństwa Ukrainy udostępniała nagrania z przechwyconych rozmów, w których żołnierze skarżyli się swoim bliskim m.in. na brak jedzenia. Jakie są tego powody? Jeden z nich to chciwość dowódców, którzy handlują racjami żywnościowymi, zamiast dostarczać je żołnierzom. Fatalne warunki zmuszają okupantów do poszukiwania pożywienia na własną rękę. Szokującym doniesieniem była informacja od jednego z rosyjskich żołnierzy, który przekazał w rozmowie telefonicznej ze swoją matką, że musiał zjeść psa

Więcej o: