Rosyjska propaganda straszy ciemnościami w Polsce. Białoruski bloger pokazał z Warszawy, jak jest naprawdę

Rosyjskie media zasugerowały w ostatnich dniach, że ze względu na kryzys nadciągający do Europy Polacy mogą liczyć się z brakiem świątecznych iluminacji na ulicach miast. Do propagandy odniósł się w swoim materiale Sciapan Puciła, współtwórca niezależnego kanału NEXTA. Reporter pokazał, jak faktycznie wygląda obecnie centrum Warszawy.

"Polska może pogrążyć się w ciemności, podobnie jak Ukraina. Lokalna gazeta podała rozczarowujące prognozy dla mieszkańców kraju. Przypomnijmy, że obowiązuje tam przepis, na mocy którego władze muszą zmniejszyć konsumpcję energii" - stwierdziła w ostatnich dniach prezenterka jednej z rosyjskich telewizji.

"Warszawa może ograniczyć dostawy energii", "Kryzysowe czasy nadciągają do Europy, Polakom grozi utrata świątecznych iluminacji. Mogą się okazać zbyt drogie" - przekazywano na innych rosyjskich kanałach.

Do narracji prowadzonej przez rosyjskie media odniósł się Sciapan Puciła, białoruski bloger mieszkający w Polsce, współtwórca internetowego niezależnego kanału NEXTA.

- Jak Europa "gnije" bez światła i w chłodzie? Nagramy ekskluzywny, zupełnie nowy materiał wprost z ulic "wrogiej" Warszawy, prosto z ośrodka decyzyjnego. Zobaczmy - zaczął Puciła.

Zobacz wideo Bielan: Solidarna Polska jest mniejszością w koalicji i w końcu będzie musiała się dopasować

"Propaganda kłamała jak zwykle"

Bloger zaprezentował wyłączoną iluminację na Nowym Świecie. Dodał, że na wszelki wypadek zabrał ze sobą latarkę. Reporter ironizował, że włączone światła policyjnych radiowozów służą rozświetlaniu ulic, a ludzie muszą ogrzewać się przy ustawionych przy restauracjach grzejnikach gazowych.

Puciła następnie pokazał w materiale moment włączenia świątecznej iluminacji na Nowym Świecie. 

Więcej treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

- Światła są włączone, ciepło jest dostarczane. Wszystko jest w porządku. Wnieśliśmy trochę światła w tę ciemność. Propaganda kłamała jak zwykle - ogłosił reporter.

Materiał w ciągu niecałych czterech godzin od publikacji wyświetlono na Twitterze ponad 34 tys. razy.

Więcej o: