W Ukrainie zginęli dwaj polscy ochotnicy. "Zdecydowali się zostawić swoje życie tutaj"

W Ukrainie zginęli dwaj Polacy walczący w tzw. Legionie Międzynarodowym - podają dziennikarze. Jednym z poległych jest według doniesień Janusz Szeremeta, ps. Kozak. - Zdecydowali się zostawić swoje życie tutaj, wyjechali tam i walczyli. Niestety po pół roku walki zginęli - przekazał Mateusz Lachowski.

"Dwóch Polaków: Janusz Szeremeta, ps. 'Kozak', i jego kolega Krzysztof z Legionu Międzynarodowego, poległo wczoraj na froncie. Cześć ich Pamięci!" - napisał na Twitterze Mateusz Lachowski, korespondent Polsat News w Ukrainie. 

Wojna w Ukrainie. Zginęło dwóch ochotników z Polski

- Zginęło dwóch polskich żołnierzy, którzy walczyli w Legionie Międzynarodowym. To byli Polacy, którzy oczywiście nie walczyli w polskiej armii, ale to byli ochotnicy z Polski. Zginęli w walce. Jeden z Polaków, ich dowódca, jest ranny. W tej chwili przebywa w szpitalu - powiedział Lachowski na antenie Polsat News. - To  moi znajomi, z którymi rozmawiałem, oni wyjechali, mieli motywację taką, żeby wyjechać, walczyć o wolność nie tylko Ukrainy, jak mówili, ale też w obawie przed to przed tym, że gdyby Ukraina została zajęta, to do czegoś złego może dojść w Polsce. Dlatego zdecydowali się zostawić swoje życie tutaj, wyjechali tam i walczyli. Niestety po pół roku walki zginęli - opowiadał.

Zobacz wideo Czarzasty o komisji weryfikacyjnej: To jest następny element teatru PiS przed wyborami

O śmierci Janusza Szeremety poinformowała w mediach społecznościowych także dziennikarka "Wprost" Karolina Baca-Pogorzelska.

"Januszku (pewnie byś mnie znowu za to wytargał za uszy), słucham tej wiadomości sprzed kilku dni od wczoraj wiele razy, bo nie wierzę, że Ciebie już nie ma. Tyle razy były dziury w zasięgu, że to normalne, że nie rozmawialiśmy 5 dni. I teraz mija tych 5 dni, a ja od wczoraj czekam, że ktoś powie, że to nieprawda, że to nie Ty. I kiedy dziś opisali mi dokładnie, co się stało, ja nadal w to nie wierzyłam. I nie wierzę, choć wiem, że muszę" - napisała 

Międzynarodowy Legion Obrony Ukrainy został powołany tuż po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Prezydent Wołodymyr Zełenski zwrócił się w niedzielę 27 lutego do wszystkich obywateli obcych państw o wstąpienie w szeregi legionu cudzoziemskiego. Jak mówił, zaprasza wszystkich tych, którzy chcą "przyłączyć się do oporu wobec rosyjskiego okupanta i obrony bezpieczeństwa światowego". IAR wskazywał w czerwcu, że w Legionie, ale też innych formacjach cudzoziemskich w Ukrainie, może według niektórych ocen służyć ponad 20 tysięcy ochotników. Są to jednak nieoficjalne i szacunkowe dane.

Kim Dzong Un (zdj. ilustracyjne)Kim Dzong Un wprowadził alarm bojowy i kazał wystrzelić pociski do morza

Zgodnie z przyjętą w marcu ustawą o obronie ojczyzny "obywatel polski może przyjąć służbę w obcym wojsku lub obcej organizacji wojskowej za zgodą Ministra Obrony Narodowej".

Odpowiedź MON

Zwróciliśmy się w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W odpowiedzi skierowano nas do MON.

"Z napływających doniesień medialnych wynika, że w toczących się walkach w Ukrainie poległo dwóch obywateli Polski - ochotników, co przyjmujemy z głębokim ubolewaniem" - poinformował nas resort obrony, odsyłając jednocześnie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych po oficjalne potwierdzenie. Próbowaliśmy skontaktować się w tej sprawie z rzecznikiem MSZ. Na razie bezskutecznie. 

Resort obrony dodaje, że "żaden polski żołnierz w służbie czynnej nie bierze udziału w walkach na Ukrainie". "Zgodnie z art. 666. ustawy z 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny nie udziela się zgody na służbę w obcym wojsku lub obcej organizacji wojskowej żołnierzom w czynnej służbie wojskowej" - czytamy w odpowiedzi. 

'Jesteś potrzebny, chłopie!' to finansowany przez rząd portal dla mężczyzn"Jesteś potrzebny, chłopie". Przeczytałam finansowany przez rząd portal dla mężczyzn

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
W Ukrainie zginęli dwaj polscy ochotnicy. "Zdecydowali się zostawić swoje życie tutaj"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl