Historia jednego zdjęcia. Oto pociski, które spadły na Charków. "Niewyobrażalne"

Agencja Associated Press opublikowała zdjęcie, na którym widać ogromny stos rosyjskich rakiet i pocisków, które Rosjanie zrzucili na ukraiński Charków. "Zdjęcie, które wyrażą więcej niż tysiąc słów" - pisze na Twitterze John Spencer były major armii amerykańskiej.

"Zdjęcie, które wyrażą więcej niż tysiąc słów. Dwóch policjantów patrzy na stertę rosyjskich pocisków/rakiet, które spadły na Charków w Ukrainie. Głównie na cele cywilne" - pisze na Twitterze John Spencer były major armii amerykańskiej.

Ukraina odzyskała kontrolę nad Charkowem we wrześniu. Od tamtej pory specjalne jednostki antyterrorystyczne rozminowują miasto.

Uważany za eksperta w dziedzinie wojen miejskich, Spencer już wcześniej otwarcie wyrażał swoją opinię, że Stany Zjednoczone powinny wysłać więcej broni do Ukrainy, aby pomóc w obronie przed inwazją Rosjan. 

"Nadal mocno wierzę, że Stany Zjednoczone powinny dostarczyć Ukrainie systemy ATACMS, Grey Eagle, Patriot i inne" - pisał w poniedziałek w mediach społecznościowych. W jego ocenie takie działania znacznie pomogłyby w szybszym zakończeniu nielegalnej wojny. 

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Kolejny zmasowany atak na Ukrainę. Nie żyją cztery osoby

Rosja po raz kolejny masowo ostrzeliwała w poniedziałek 5 grudnia ukraińskie miasta. Według szacunków strony ukraińskiej Rosjanie wystrzelili około 70 rakiet. Większość z nich - około 60 - obrońcy zestrzelili. Pociski trafiły w obiekty infrastruktury w trzech obwodach - kijowskim, winnickim i odeskim. W obwodzie zaporoskim rakiety trafiły z kolei w dzielnice mieszkalne. Zginęły cztery osoby.

Władimir Putin pojawił się na Moście krymskimWładimir Putin pojawił się na Moście Krymskim. I to samochodem

Na większości terytorium Ukrainy dochodzi do blackoutów. "Rosjanie uderzają w infrastrukturę krytyczną, wprowadzono awaryjne wyłączenia prądu" - czytamy w komunikacie państwowego operatora linii przesyłowych Ukrenergo. Firma podkreśla, że od października poniedziałkowy ostrzał to "już ósmy taki zmasowany atak na infrastrukturę".

Gubernator obwodu kijowskiego powiedział, że 40 proc. regionu jest pozbawione prądu, a część infrastruktury została uszkodzona.

Wojna w Ukrainie - zdjęcie ilustracyjneArmia, która miała bronić Moskwy przed NATO, wycofała się spod Charkowa

W Odessie w wyniku ostrzałów brakuje prądu. Przestały też pracować wodociągi. Problemy z dostawami prądu występują też w graniczącej z Ukrainą Mołdawii. Media donoszą, że jedna z rakiet spadła na terytorium tego państwa. 

O poważnych problemach z dostawami energii elektrycznej donoszą także m.in. władze obwodu sumskiego, żytomierskiego, mikołajowskiego, ale też miasta Krzywy Róg.

Więcej o: