Wielka Brytania. Boris Johnson wróci? Zapowiedział start w kolejnych wyborach

Boris Johnson poinformował Partię Konserwatywną, że chce startować w następnych wyborach. Dostał zielone światło. Polityka czeka trudna walka o utrzymanie miejsca w Izbie Gmin.

- Hasta la vista, baby - przytoczył słowa z drugiej części "Terminatora" Boris Johnson, żegnając się 20 lipca z rządem i funkcją premiera, sugerując, że nie jest to koniec jego kariery politycznej. Nie skłamał. Członkowie Partii Konserwatywnej mają czas do 5 grudnia, aby poinformować kierownictwo o chęci startu w wyborach do Izby Gmin, które według planu mają się odbyć w 2024 roku - przekazał "The Telegraph". Johnson rzucił rękawicę. 

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Kwaśniewski o Johnsonie: uważam, że jest skażony

Wielka Brytania. Partia Konserwatywna jest na "tak"

Boris Johnson zamierza wystartować w następnych wyborach do Izby Gmin z tego samego okręgu, który  reprezentuje od 2015 roku - Uxbrigde and South Ruislip w zachodnim Londynie. Oddział dał politykowi zielone światło.

- Od czasu swojej reelekcji w 2019 r. realizuje swoje plany przebudowy i modernizacji szpitala Hillingdon, a także zwiększa liczbę policji w Uxbridge. Z niecierpliwością czekamy na dalszą współpracę z nim - powiedział w wywiadzie z "The Telegraph" Richard Mills, przewodniczący okręgu Uxbrigde and South Ruislip.

Olaf Scholz"Niemcy chciały, by "Ukraina się poddała"? Berlin oburzony słowami Johnsona

"Będą ludzie, którzy chętniej zagłosują na niego niż na innego konserwatystę"

Johnson już trzykrotnie wygrał wybory w okręgu Uxbridge and South Ruislip. Za każdym razem uzyskał ponad 50 proc. poparcia. Jednak notowania Partii Konserwatywnej spadły po nieudanych rządach Liz Truss, dlatego też ugrupowanie nie może być pewne zwycięstwa w żadnym okręgu. 

- Będą ludzie, którzy chętniej zagłosują na niego, niż na jakiegokolwiek innego konserwatystę. Podejrzewam jednak, że będą mieli przewagę liczebną nad tymi, którzy są szczególnie zmotywowani do głosowania przeciwko niemu - powiedział "The Guardian" Joe Twyman, który zajmuje się badaniem opinii publicznej.

Boris Johnson"Niemcy chciały, by Ukraina się poddała". Johnson o kulisach rozmów

Więcej o: