RPA. Protesty przeciwko wypuszczeniu Walusia. Wnuk Mandeli: Powinien być zamknięty na całe życie

Ponad tysiąc osób protestowało przed więzieniem w Republice Południowej Afryki przeciwko przedterminowemu zwolnieniu Janusza Walusia. Wśród manifestujących był wnuk Nelsona Mandeli. - To zwolnienie mordercy bohatera naszej walki o wyzwolenie przywołuje bolesne wspomnienia z przeszłości - mówił.
Zobacz wideo Policja aresztowała 34-latka podejrzanego o zabójstwo. Miał ponad promil alkoholu w organizmie

W zeszły poniedziałek południowoafrykański Trybunał Konstytucyjny zdecydował o warunkowym zwolnieniu Janusza Walusia. Miał on wyjść z więzienia w czwartek. Jednak, jak informowaliśmy we wtorek, został pchnięty nożem przez współwięźnia. Obecnie przebywa w szpitalu.

Janusz WaluśJanusz Waluś dźgnięty nożem w więzieniu. Przebywa w szpitalu

"To przywołuje bolesne wspomnienia z przeszłości"

Przeciwko przedterminowemu zwolnieniu Janusza Walusia w środę protestowało ponad tysiąc osób. Wielu z nich mówiło Associated Press, że nie okazał on skruchy i nie ujawnił tego, kto jeszcze był zamieszany w morderstwo Chrisa Haniego. - Jest czczony jako męczennik przez rasistów w naszym kraju i na świecie - podkreśliła Pinky Numa, jedna z demonstrantek. - Nie wiemy, czy po uwolnieniu [Walusia rasiści - red.] nie planują kolejnych masakr - dodała.

Wśród manifestujących był również jeden z wnuków Nelsona Mandeli - Mandla Mandela. - To zwolnienie mordercy bohatera naszej walki o wyzwolenie przywołuje bolesne wspomnienia z przeszłości - zaznaczył w rozmowie z Reutersem, dodając, że "tacy mordercy powinni być zamknięci na całe życie".

Protestujący mieli ze sobą transparenty z napisem: "Nie zabijajcie Chrisa Haniego ponownie".

Więcej wiadomości na stronie głównej Gazeta.pl

Naukowcy ożywili 'wirusa zombie' (zdj. ilustracyjne)"Wirus zombie" żywy. Naukowcy wskrzesili go po niemal 50 tys. lat

Sprawa Janusza Walusia

Janusz Waluś w 1993 roku został skazany przez sąd w RPA na karę dożywocia za zamordowanie Chrisa Haniego, lidera partii komunistycznej. Polak, który jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego wyemigrował do RPA, zradykalizował się podczas pobytu w Afryce i za namową południowoafrykańskiego parlamentarzysty Clive'a Derby-Lewisa zastrzelił Haniego. Początkowo Walusia i Derby-Lewisa skazano na karę śmierci, później zmieniono je na dożywocie.

W ciągu ostatnich lat pojawiały się informacje, że Waluś starał bądź stara się o powrót do Polski. Zwłaszcza że w 2016 roku sąd zdecydował o zwolnieniu warunkowym dla mordercy, co oprotestował ówczesny minister sprawiedliwości RPA Michael Masutha.

W 2020 roku na warunkowe zwolnienie Walusia nie zgodził się następca Masuthy Ronald Lamola. Tę decyzję uchylił Trybunał Konstytucyjny. Sędzia Trybunału Raymond Zondo podkreślił w poniedziałek, że Waluś został skazany za bardzo poważne przestępstwo, "morderstwo z zimną krwią", które "niemal pogrążyło kraj w społecznych niepokojach". Stwierdził jednocześnie, że zgodnie z prawem Waluś był uprawniony do zwolnienia warunkowego. 

Janusz Waluś urodził się 14 stycznia 1953 roku. Pochodzi z Zakopanego. Do RPA wyemigrował w 1981 roku. Pięć lat później Waluś przyjął południowoafrykańskie obywatelstwo, a następnie przystąpił do radykalnego Afrykanerskiego Ruchu Oporu. 

Więcej o: