Kobiety protestują przeciwko łamaniu praw człowieka. Mistrzynie świata: Nie zagrałybyśmy w Katarze

Wiktoria Beczek
Katar i FIFA zdołali zakazać piłkarzom wyrażenia symbolicznego wsparcia dla społeczności osób LGBT+. Federacja postraszyła żółtymi kartkami i to wystarczyło do zakneblowania drużyn. - Nie mówiąc nic, stajesz się współwinny - oceniły amerykańskie piłkarki Ashlyn Harris i Ali Krieger. Mistrzynie świata uważają, że mężczyznom brakuje odwagi i na ich miejscu postąpiłyby inaczej.

Kapitanowie narodowych drużyn Anglii, Walii, Belgii, Danii, Niemiec, Holandii i Szwajcarii w geście solidarności z osobami LGBT+ mieli grać na mistrzostwach w opaskach z napisem "OneLove" i kolorowym, niby-tęczowym sercem. Plany spełzły na niczym, bo FIFA za pięć dwunasta zapowiedziała, że będzie za to karać piłkarzy żółtymi kartkami. Piłkarskie federacje poszczególnych krajów oświadczyły, że nie mogą narażać swoich zawodników i dlatego kapitanów poproszono, by nie zakładali opasek.

Gdy Anglicy w obawie przed sankcjami wycofali się z akcji, na stadionie i na wizji w symbolicznej opasce pojawiła się komentatorka BBC i była reprezentantka Anglii w żeńskim futbolu Alex Scott. "Sądzę, że Alex Scott osiągnęła status dobra narodowego w rekordowym tempie", "Jesteś legendą", "Ma więcej odwagi niż każdy z piłkarzy", "Wielki szacunek za założenie opaski, mimo zwrotu drużyny narodowej" - komentowano. Jednak pojawiły się też głosy, że każdy, komu zapłacono za bycie na mistrzostwach, a więc również komentatorka sportowa, legitymizuje łamanie praw człowieka w Katarze.  

Kolejnymi osobami, które zdecydowały się na wyrażenie gestu solidarności, były znów kobiety - ministerka spraw zagranicznych Belgii Hadja Lahbib i ministerka spraw wewnętrznych Niemiec Nancy Faeser. Belgijka - co uchwyciły kamery - odbyła na trybunach ożywioną dyskusję z szefem FIFA Giannim Infantino, podczas której miała tłumaczyć prezesowi FIFA, że zakaz noszenia opasek nie obowiązuje poza boiskiem. Faeser z kolei rozmawiała z Berndem Neuendorfem, przewodniczącym Niemieckiego Związku Piłki Nożnej. 

Niemiecka prasa: Odrzucili w szatni swą moralną i osobistą integralność

W Niemczech decyzja o pozostawieniu opasek w szatni była krytykowana szczególnie mocno.  "Afera z opaską 'One Love' nie zasługuje nawet na oburzenie; skorumpowany system federacji FIFA prezentuje się tu jako farsa, która może trwać tylko dlatego, że wszyscy zaangażowani odrzucili w szatni swą moralną i osobistą integralność. W historii mundiali próby pogodzenia palących problemów społecznych i politycznych z potrzebami futbolu, dla którego wartości nie odgrywają większej roli, zawsze skazane były na niepowodzenie. W Katarze wydaje się jednak, że tak popularny sport, jakim jest piłka nożna, pogrąża się w spirali śmieszności" - pisał "Berliner Zeitung", cytowany przez portal Deutsche Welle.

Z kolei "Nordwest-Zeitung" ocenił, że europejskie związki piłki nożnej "straciły swój kręgosłup moralny" a "Frankfurter Rundschau" uderzał bezpośrednio w Neuendorfa: "Prezes DFB Bernd Neuendorf zapowiedział zajęcie zdecydowanego stanowiska, ale jego słowa okazały się pustą obietnicą. A to, że nie chciano ryzykować konfrontacji z FIFA na koszt piłkarzy, było tylko tchórzliwym uzasadnieniem wycofania się z założenia opaski". 

Władze Kataru: Opaski to atak na islamskie wartości

Za decyzją FIFA stoją rzecz jasna katarscy organizatorzy, którzy uważają, że opaski są protestem przeciwko islamskim wartościom i "stwarzają podziały" w islamskim i arabskim świecie. Jeszcze kilka miesięcy temu Katarczycy nie zgłaszali takich obiekcji - w 2020 roku zadeklarowali, że w związku z polityką FIFA dotyczącą inkluzywności pozwolą na eksponowanie tęczowych symboli. Krótko przed mundialem postanowili się jednak wycofać tak z tęczy, jak i pozwolenia na picie alkoholu. Z relacji mediów wiadomo, że turystom gadżety w zakazanych kolorach są konfiskowane, osoby z flagami mają też problem z wejściem na stadiony. 

Być może należy się cieszyć, że nie wrócili do pomysłu jeszcze z 2013 roku, kiedy Katar był jednym z krajów Zatoki Perskiej chcącym wprowadzić testy dla turystów. Miałby on wykrywać osoby nieheteroseksualne, by zapobiec ich wjazdowi do kraju.

6500 ofiar wśród pracowników-migrantów

Decyzję o przyznaniu Katarowi mistrzostw podjęto jeszcze w 2010 roku. Ówczesny prezes FIFA Sepp Blatter cieszył się, że organizacja otwiera się na "nowy teren". Dziś mówi, że powierzenie Katarowi organizacji imprezy "było błędem". Przez te 12 lat władze w Dosze wielokrotnie zapewniały o podejmowanych reformach, m.in. dotyczących systemu kontroli imigrantów. System kafala z napływowych pracowników sektora budowlanego czynił de facto niewolników. A do zbudowania było siedem nowych stadionów. W 2020 roku Katar poinformował, że podwyższa pensje pracowników do 1000 riali (ok. 1240 zł), jednak po opłaceniu mieszkania i jedzenia, które w Katarze są bardzo drogie, pracownik i tak zostawał niemal z niczym. Krótko przed mundialem stacja France24 ujawniła, że prawa pracowników i migrantów, którymi tak chwali się Katar i FIFA, choć zostały uchwalone, to nie są przestrzegane.

Ponadto ze śledztwa "The Guardian" wynika, że w latach 2010-2020 ponad 6500 pracowników z Indii, Bangladeszu, Pakistanu, Nepalu i Sri Lanki zginęło w Katarze. Gianni Infantino uważa, że krytyka kraju jest hipokryzją, a "za to, co Europejczycy robili na świecie przez 3000 lat, powinni przepraszać przez kolejne 3000 lat, zanim zaczną pouczać innych".

"Pieprzone mistrzostwa świata" w kraju karzącym za kontakty homoseksualne

Temat Kataru w swoim programie "The Most Important Thing" poruszyły też Ali Krieger i Ashlyn Harris, reprezentantki USA w piłce nożnej, dwukrotne mistrzynie świata, a prywatnie żony i matki dwójki adoptowanych dzieci. 

Obie zawodniczki oceniły, że wybór takiego kraju na najważniejszy turniej na świecie jest "rozczarowujący", a działacze FIFA "pokazali swoje prawdziwe oblicze". - To jest świetna odpowiedź, na często zadawane pytanie - dlaczego osoby LGBT+ są bardzo akceptowane w żeńskim futbolu, a w męskim nie? Proszę bardzo. Organizujemy mistrzostwa świata w kraju, który dosłownie karze homoseksualnych mężczyzn śmiercią - powiedziała Harris i pytała: - Co pokazujemy społeczności osób queer, młodemu pokoleniu, jeśli organizujemy pieprzone mistrzostwa świata w kraju, w którym mogą być karani śmiercią?

Kontakty homoseksualne są w Katarze nielegalne i zagrożone karą wieloletniego więzienia, a w przypadku muzułmańskich mężczyzn - nawet karą śmierci. Trudno dotrzeć do konkretnych historii, bo Katarczycy żyją w strachu przed ujawnieniem. Szerzej sytuację osób LGBT+ opisał dr Nasser Mohammed, lekarz i prawdopodobnie jedyny wyoutowany gej z Kataru.

Więcej informacji z Kataru znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

W podcaście Outsports opowiedział, że władze polują na osoby homoseksualne. Wystarczy anonimowy komentarz na stronie internetowej, a odpowiednie służby namierzają ID użytkownika, podsłuchiwane są też rozmowy telefoniczne, infiltrowane są aplikacje randkowe. Organizacja Human Rights Watch z pomocą dr. Mohammeda dotarła do osób, które były bite przez służby bezpieczeństwa i umieszczane w państwowych ośrodkach, w których miały zostać "uleczone". 

Mohammed podkreśla, że uwidacznianie dyskryminacji osób LGBT+ jest niezwykle ważne w kontekście starania się o azyl w innym kraju i udowadniania, że w Katarze grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo.

Zobacz wideo Sprawozdania finansowe FIFA za Katar będą transparentne?

Harris i Krieger o żeńskiej drużynie: Nie zagrałybyśmy w Katarze

Piłkarki wspomniały o szeroko krytykowanej konferencji Gianniego Infantino, na której - jak pisał Sport.pl - "pod płaszczykiem wsparcia dla osób dyskryminowanych usiłował wybielić i siebie, i katarskich organizatorów mistrzostw świata". - Czuję się dziś Katarczykiem. Arabem. Człowiekiem z Afryki. Gejem. Niepełnosprawnym. Robotnikiem. Sam jestem synem pracownika emigracyjnego. Nie jestem Katarczykiem, Afrykaninem, gejem, niepełnosprawnym i tak naprawdę nie jestem pracownikiem migrującym, ale wiem, co to znaczy być dyskryminowanym i zastraszanym, jako obcokrajowiec w obcym kraju, jako dziecko w szkole. Byłem prześladowany, ponieważ miałem rude włosy i piegi. Byłem za to prześladowany! - mówił.

- Gianni, który wychodzi na konferencję i mówi, że to rozumie, bo był ofiarą bullyingu jako dziecko za rude włosy i pieprzone piegi? Człowieku, błagam. Nie jesteś marginalizowany, nie masz pojęcia, jak to jest być osobą z niepełnosprawnością, nie masz pojęcia, jak to jest być muzułmaninem, Arabem, gejem. Zresztą słowo "gej" ledwie przeszło przez gardło. To było tak obraźliwe! - oburzała się Harris. 

- Zastanawiam się, jak mężczyźni się z tym czują. Nie widziałam, żeby wielu się wypowiadało - zauważyła Krieger. - Wiem, że jeśli chodzi o naszą drużynę... - zaczęła, a Harris dokończyła: - W ogóle byśmy nie grały!

- Protestowałybyśmy, mówiły o tym, używały naszych zasobów, by móc zrobić jak najwięcej. I zastanawiam się, dlaczego nasza męska drużyna nie zrobi tego samego? Nie walczy o sprawy, w które wierzą, będąc teraz na świeczniku? To jest idealny moment - oceniła Krieger i dodała:

Chodzi o ludzkie życie! Chodzi o życie twoich współpracowników, bo wiesz dobrze, że są wśród nich mężczyźni, którzy należą do naszej społeczności i nie czują się bezpiecznie.

"Chciałabym, żeby mężczyźni mieli taką samą odwagę, jak kobiety"

Sportsmenki zauważyły, że żaden z zawodników nie powiedział, że organizacja mistrzostw w Katarze, a później zakaz opasek OneLove, jest nieakceptowalny, nie skrytykował FIFA, nie wyraził wsparcia dla osób LGBT+. Podkreśliły, że żeńskie drużyny piłki nożnej solidarnie walczą w swoich krajach o zbliżenie się do poziomu męskiej piłki - pod kątem płac, trenerów, zaplecza szkoleniowego i wszystkiego tego, co męskie drużyny mają, a żeńskie - nawet mistrzynie świata - muszą wyprosić. 

- To jest różnica między kobietami a mężczyznami. Ja jestem skłonna poświęcić wszystko, by walczyć o to, w to wierzę. Bo jeśli nie mogę być sobą, to nie mogę dać z siebie wszystkiego dla swojego kraju, dla swojej drużyny - powiedziała Harris i dodała, że FIFA nazywa mundial w Katarze "najlepszym w historii". - No nie dla mnie - skwitowała. 

Krieger i Harris wspomniały też o Alex Scott, która "była gotowa poświęcić swoją pracę, źródło utrzymania, pieniądze i wszystko inne, by opowiedzieć się za tym, w co wierzy, co jest dla niej ważne". - Chciałabym, żeby mężczyźni mieli taką samą odwagę, jak kobiety. To niczego nie odbiera twojej grze, twojej męskości, ratujesz i wpływasz na czyjeś życie. Nie masz pojęcia, jak ogromny masz wpływ na innych ludzi. I co z tym robisz? Nie mówiąc nic, stajesz się współwinny - oceniła bramkarka.

Więcej o: