Madera ma opinię najtrudniejszego lotniska. Po katastrofie samolotu pasażerowie umierali na plaży

Piloci feralnego lotu z 1977 roku dwukrotnie podchodzili do lądowania na Maderze, jednak ze względu na złe warunki atmosferyczne próby te były nieudane. Zdecydowali się jednak jeszcze na jedno podejście, które okazało się ich ostatnim. Druga co do wielkości katastrofa w historii portugalskiego lotnictwa doprowadziła do wielu zmian, które sprawiły, że lądowanie na wyspie - chociaż nadal bardzo trudne - jest już o wiele bezpieczniejsze.

Do tego zdarzenia doszło 45 lat temu, dokładnie 19 listopada 1977 roku samolot linii TAP wyleciał z Belgii do Funchal na Maderze (z międzylądowaniem w Lizbonie). Około godziny 21:48 piloci przygotowywali się do lądowania na lotnisku, którego pas startowy był wyjątkowo krótki i mierzył zaledwie 1600 metrów. Kapitan lotu 425 - João Lontrao i pierwszy oficer - Miguel Guimarães Leal dwukrotnie nie mogli posadzić maszyny na pasie. Zdecydowali się więc, po konsultacjach z kontrolerami na wyspie, na ostatnią próbę, a w razie jej niepowodzenia mieli wylądować na Wyspach Kanaryjskich (na Gran Canarii).

Katastrofa samolotu na turystycznej wyspie. Piloci podjęli trzy próby lądowania

Lądowanie nie było proste. W trakcie manewrów panowały złe warunki atmosferyczne - nie dość, że wiał bardzo silny wiatr, to na dodatek zaczął padać deszcz. Przy ostatniej próbie lądowania, gdy samolot dotknął kołami pasa startowego, od razu wpadł w poślizg. Piloci próbowali hamować, jednak jednostka zaczęła ślizgać się jeszcze bardziej. Kapitan włączył wówczas ciąg wsteczny w silnikach, jednak to nie uchroniło maszyny przed wypadnięciem z pasa. Następnie samolot zsunął się 61 metrów po skałach. Maszyna uderzyła w most i spadła na plażę z prędkością 145 kilometrów na godzinę. Następnie rozpadł się na dwie części i zapalił.

 

"Ciekawscy kierowcy zablokowali 24 kilometry autostrady zmierzającej na lotnisko. Smagane wiatrem znad morza wybrzeże portugalskiej wyspy było trudne do przeszukania, co spowolniło poszukiwania i akcję ratowniczą policji, straży pożarnej i marynarki wojennej. Niektóre ciała ułożono na kamienistej plaży pod światłami awaryjnymi z przenośnych generatorów. Urzędnicy apelowali o oddawanie krwi. Kontrolerzy lotów powiedzieli, że deszcz i wiatr ograniczyły widoczność do dwóch i pół mili (3-4 kilometrów), kiedy odrzutowiec portugalskich linii lotniczych TAP próbował wylądować. Powiedzieli, że lotnisko zostało zamknięte wcześniej tego dnia z powodu burzy, ale niestety zostało ponownie otwarte" - czytamy w artykule "The New York Timesa" z 1977 roku.

Polscy piłkarze w drodze do KataruIle kosztuje godzina lotu F-16? Błaszczak o eskorcie piłkarzy: Ćwiczenia

Pasażerowie umierali na plaży. Ciał pilotów nigdy nie znaleziono

Ciała pasażerów zostały wyrzucone na kamienistą plażę z ogromną siłą - niektóre z ofiar umierały na plaży lub chwilę po przewiezieniu do szpitala. Natomiast ciała pilotów nigdy nie zostały odnalezione. W katastrofie samolotu Boeing 727-282Adv zginęło 131 osób (125 pasażerów i sześciu członków załogi), a 33 osoby zostały ranne. Pod względem liczby ofiar w Portugalii katastrofę tę wyprzedza tylko wypadek z udziałem lotu Independent Air 1851 na Azorach z 1989 roku - wówczas zginęły 144 osoby.

Śledztwo, które badało przyczyny katastrofy, wykazało, że samolot rozbił się m.in. z powodu niekorzystnej pogody, a na pasie zgromadziło się dużo wody z obfitych opadów, które występowały wcześniej tego dnia. Ponadto koła maszyny dotknęły pasa startowego dużo dalej, niż powinny - na 630 metrze od początku pasa, chociaż maksymalna, dopuszczalna odległość wynosi 300 metrów. Przez to i tak już krótki pas nie pozwolił skutecznie wyhamować jednostki. Problemem była też prędkość samolotu, który dotknął ziemi przy prędkości niemal 275 km na godzinę, zamiast maksymalnie 240 km/h.

Po katastrofie eksperci zalecili zmiany w samym lotnisku, a władze wyspy od razu rozpoczęły modernizację pasa startowego. Zakazano też lotów dużych jednostek - zamiast tego na Maderze mogły lądować jednostki o sześć metrów krótsze i z liczbą miejsc mniejszą o co najmniej 60. W latach 1982-1986 pas został wydłużony o 200 metrów, a od 2000 roku pas ma długość 2781 metrów - część pasa została wzniesiona na 180 filarach mających po około 70 m wysokości. Dzięki zastosowaniu filarów nie trzeba było przeprowadzać sztucznego nasypywania ziemi.

Przedłużony pas startowy na MaderzePrzedłużony pas startowy na Maderze fot. Wikimedia Commons

Dlaczego lądowanie na Maderze jest tak trudne?

Port lotniczy Madera, lotnisko Funchal czy Cristiano Ronaldo Airport jest jednym z najtrudniejszych do wylądowania lotnisk (ma kategorię C), na którym mogą pojawić się problemy podczas procedur, takich jak podejście, lądowanie lub start. History Channel's Most Extreme Airports ulokował lotnisko w Maderze na dziewiątym miejscu na liście najniebezpieczniejszych lotnisk na świecie i na trzecim miejscu z najniebezpieczniejszych lotnisk w Europie. Mimo tego, co roku wyspę tę odwiedzają ponad trzy miliony pasażerów.

 

Na tak wysokie miejsce na liście ma wpływ przede wszystkim ukształtowanie wyspy. Lotnisko położone jest w południowo-wschodniej i górzystej części wyspy. Musiało się one znaleźć właśnie w tej części, ponieważ przy wybrzeżu znajdował się jeden z niewielu na wyspie fragmentów z płaskim podłożem. Problem sprawia także silny wiatr, który niemal nieustannie wieje w tym regionie.

Warto podkreślić, że od 1977 roku na Maderze nie odnotowano żadnego wypadku lotniczego. Wpływ na to mają m.in. obowiązkowe szkolenia dla pilotów, którzy tylko dzięki nim są uprawnieni do lądowania w trudnych warunkach. Po modernizacji lotnisko na Maderze wielokrotnie było chwalone za swoje osiągnięcia architektoniczne. W 2004 roku obiekt zdobył nagrodę Międzynarodowego Stowarzyszenia Inżynierii Mostowej i Budowlanej za wybitną konstrukcję.

Wypadek na lotnisku w LimieStartujący samolot zderzył się z wozem strażackim na lotnisku w Limie

Więcej o: