"Nasi strzelają do naszych. Boję się". CNN opublikowało przechwyconą rozmowę rosyjskich żołnierzy

- Moje nerwy są już na krawędzi. Boję się każdego szelestu, jęku i trzasku. [...] Nasz dowódca uciekł, a my nie mamy możliwości powrotu - powiedział pewien rosyjski żołnierz w przechwyconej rozmowie telefonicznej ze swoją partnerką. Nagranie upubliczniła amerykańska telewizja CNN.

- Ostrzelali siedzibę naszego dowódcy, więc się spakował i wycofał. A co z nami? Czy nie jesteśmy też ludźmi? - powiedział Rosjanin swojej dziewczynie. Dodał, że w jego oddziale było początkowo 96 osób, a zostało ich mniej niż 50.

- Tutaj nie wiesz, czego się spodziewać. Czasem zdarza się, że nasi strzelają do naszych, bo idioci źle czytają współrzędne. [...] Bycie zmobilizowanym to jakieś g*wno. Nikt nie może wrócić do domu, dopóki Putin nie wyda takiego rozkazu. Nie ma możliwości powrotu - pożalił się.

Punkty niezłomności w UkrainieUkraina otwiera 4 tys. Punktów Niezłomności. Kolejne są w planach

Rosyjski żołnierz przekonywał swoją partnerkę - w myśl kremlowskiej propagandy - że Ukraińcy "mogliby chcieć zaatakować Rosję". - Gdyby nas tu nie było, to oni, Ukraińcy, już doszliby do naszej granicy. Ostrzelaliby Moskwę, Jekaterynburg. Wszystko by rozstrzelali - stwierdził.

- Moje nerwy są już na krawędzi. Boję się każdego szelestu, jęku i trzasku. Sprawiają, że padam na ziemię - przyznał.

Więcej informacji o wojnie w Ukrainie na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Władimir Putin (zdjęcie ilustracyjne)Rosja. ISW: Propagandyści wzywają do prowadzenia ludobójczej wojny

Wojna w Ukrainie. Rosyjscy rekruci giną, a dowódcy uciekają

Niezależne rosyjskie media podawały w połowie listopada, że rosyjscy rekruci są wysyłani na front, gdzie giną już w pierwszych dniach służby, a ich dowódcy uciekają z pola walki. Z oficjalnych danych Kremla wynika, że w ostatnich tygodniach wcielono do wojska około 318 tysięcy mężczyzn, z których 80 tysięcy natychmiast wysłano na front. Według Sztabu Generalnego ukraińskiej armii są takie miejsca, gdzie każdego dnia ginie nawet stu rosyjskich żołnierzy.

Władimir Putin próbuje za wszelką cenę uzupełnić straty, jakie jego armia poniosła na wojnie w Ukrainie. Dlatego we wrześniu ogłosił częściową mobilizację, a w tym miesiącu podpisał dekret o służbie wojskowej skazańców i o pomocy finansowej dla rodzin zmobilizowanych.

Zobacz wideo Czy rozważano wprowadzenie stanu wyjątkowego na terenie Polski w związku z wydarzeniami w Przewodowie?

W ocenie niezależnych analityków działania Kremla nie wypłynęły na podniesienie morale armii i jej gotowość do walki. Żołnierze nie mają przygotowania ani odpowiedniego wyposażenia. Portal Wiorstka napisał, że w okolicach Makiejewki w obwodzie ługańskim w jednym z ukraińskich ostrzałów zginęło ponad 500 rosyjskich rekrutów. "Żołnierze ginęli, a ich dowódcy uciekali z pola walki" - wynika z opowieści świadków.

Więcej o: