Do tragedii doszło w supermarkecie Walmart w mieście Chesapeake (stan Wirginia) po godzinie 22 lokalnego czasu. Jak podaje CNN, po wejściu do sklepu sieci Walmart funkcjonariusze natrafili na "wiele" osób zabitych i rannych. Funkcjonariusz ds. informacji publicznej policji w Chesapeake, Leo Kosinski, przekazał dziennikarzom tuż po zdarzeniu, że ofiar śmiertelnych jest "mniej niż dziesięć". Według policji sprawca strzelaniny nie żyje. Prawdopodobnie działał sam.
Aktualizacja: Jak informuje CNN, lokalne służby podały, że ofiar śmiertelnych jest co najmniej sześć. Pięcioro rannych przewieziono do szpitala Sentara General Hospital w pobliskim Norfolk w stanie Wirginia, podaje stacja.
Stacja ABC, powołując się na swoje źródła w policji, podaje, że zgodnie ze wstępnymi informacjami sprawca był pracownikiem sklepu. Według stacji CNN, która powołuje się na ustalenia służb, napastnik mógł być pracownikiem lub byłym pracownikiem. Mężczyzna zaczął strzelać do innych pracowników w pokoju socjalnym, a następnie prawdopodobnie odebrał sobie życie.
"Policja w Chesapeake kontynuuje śledztwo ws. strzelaniny w Walmarcie. Wiemy, że jest wiele ofiar i rannych. Potwierdzono śmierć sprawcy" - czytamy na oficjalnym profilu miasta na Twitterze. Wcześniej urzędnicy miejscy apelowali do mieszkańców, by nie zbliżali się do sklepu.
Jedna z mieszkanek powiedziała w rozmowie z CNN, że jej matka, która znajdowała się w markecie, poinformowała ją SMS-em, że ktoś otworzył ogień. - Płaczę, trzęsę się - powiedziała rozmówczyni CNN. - Rozmawiałam z nią o kupowaniu indyka na Święto Dziękczynienia, gdy przyszła ta wiadomość - dodała. Jak przekazała, jej matka nie ucierpiała w strzelaninie.
Amerykańskie media przypominają, że do strzelaniny w Walmarcie doszło także w 2019 roku w El Paso (Teksas). Zginęły wówczas 22 osoby.