Rosja wykorzystuje tragedię w Przewodowie do siania propagandy: "Antyrosyjska kampania"

"Kijów marzy o sprowokowaniu starcia między Rosją a NATO" - grzmiała rosyjska agencja RIA Nowosti po doniesieniach o tragedii w Przewodowie. Rosyjskie MSZ oburzyło się też na początkowe doniesienia o udziale Moskwy w zdarzeniu. "Postrzegamy ten chaos jako celowy wysiłek podjęty w ramach systematycznej antyrosyjskiej kampanii prowadzonej przez Zachód wokół Ukrainy" - przekazano w oświadczeniu.

We wtorek 15 listopada w Przewodowie przed godziną 16 doszło do wybuchu. W Ukrainie trwał wówczas zmasowany rosyjski atak. W środę zarówno Polska, jak i NATO, informowały, że eksplozja została prawdopodobnie spowodowana przez ukraiński pocisk obrony powietrznej w celu przechwycenia rosyjskiego ostrzału. Szef sojuszu Jens Stoltenberg podkreślał jednak, że "to nie jest wina Ukrainy", a "ostateczną odpowiedzialność" za zdarzenie ponosi Rosja. Równocześnie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski utrzymuje, że jest przekonany, że pocisk nie należy do ukraińskiej armii.

Zobacz wideo Duda: Prawdopodobne, że rakieta została wystrzelona przez OPL Ukrainy i nieszczęśliwie spadła na nasze terytorium

Rosyjska propaganda wykorzystuje tragedię w Przewodowie do własnych celów: "Antyrosyjska kampania"

Tragedię w Przewodowie podchwyciła rosyjska propaganda. Margarita Simonian, redaktorka naczelna angielskojęzycznej propagandowej telewizji RT, komentowała zdarzenie na Twitterze jeszcze we wtorek wieczorem. "Jeśli nie jest to celowa prowokacja, to jest tylko jedna dobra wiadomość. Kraj NATO jest tak źle chroniony, że może zostać przypadkowo zmiażdżony przez każdego, kto ma cokolwiek, a całe NATO nawet nie będzie wiedziało, kto go uderzył, czym i dlaczego" - pisała, a następnie dodała: "Upadek czy atak? Na co się zdecydują?".

"Kijów marzy o sprowokowaniu starcia między Rosją a NATO" - grzmiała RIA Nowosti w środę rano. "Tak wygląda klasyczna prowokacja lub operacja fałszywej flagi" - pisał na Twitterze Dmitrij Polański, na którego powoływała się agencja.

"The Moscow Times" podkreślił natomiast, że rosyjskie MSZ jest oburzone początkowymi twierdzeniami o udziale Moskwy w incydencie i zacytował oświadczenie przekazane w środę wieczorem: "Postrzegamy ten chaos jako celowy wysiłek podjęty w ramach systematycznej antyrosyjskiej kampanii prowadzonej przez Zachód wokół Ukrainy". "Antyrosyjskie prowokacje są znakiem rozpoznawczym zbrodniczego reżimu w Kijowie" - pisał także resort w swoich mediach społecznościowych.

"Prezydent Polski nazwał upadek rakiety 'nieszczęśliwym wypadkiem'. A jeszcze wczoraj słuchaliśmy histerycznych wypowiedzi polskich urzędników i polityków. Czy polski MSZ, który pozwolił sobie na antyrosyjskie wynurzenia i wezwał o północy ambasadora Andriejewa, nie zechciałby przeprosić?" - pytała na Telegramie rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa.

Więcej aktualnych wiadomości z kraju i świata znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

PrzewodówCNN: Ukraina przyznaje, że próbowano strącić pocisk w okolicy Przewodowa

Ambasador Polski przy ONZ: Rosja nie chce rozwiązać konfliktu, który zaczęła

Ambasador Polski przy ONZ Krzysztof Szczerski podkreślił w środę na forum Rady Bezpieczeństwa, że polscy obywatele nie zginęliby od uderzenia rakiety w Przewodów, gdyby nie rosyjska inwazja na Ukrainę. Zaznaczył, że do tragedii doprowadziły rosyjskie uderzenia rakietowe na infrastrukturę cywilną Ukrainy, znajdującą się w pobliżu granic Polski. - Wczorajsza tragedia pokazuje nam, jak blisko jesteśmy potencjalnej eskalacji, rozszerzenia się rosyjskiej agresji i związanych z tym dalekosiężnych konsekwencji - argumentował.

Szczerski dodał, że Polska zareagowała odpowiedzialnie i z powściągliwością. - Natychmiast rozpoczęliśmy śledztwo, mające wyjaśnić wszystkie szczegóły tego zdarzenia. Pierwsze wnioski pokazują, że nie był to umyślny atak - wskazał.

Ambasador Polski przy ONZ zapewnił społeczność międzynarodową o transparentności śledztwa ws. uderzenia rakiety w Przewodów. Powiedział również, że wtorkowy, najbardziej zmasowany atak rakietowy na całą Ukrainę od początku wojny, dowodzi tego, że Rosja nie chce rozwiązać konfliktu, który zaczęła. Krzysztof Szczerski dodał, że uderzenia w infrastrukturę cywilną są obliczone na wywołanie kryzysu humanitarnego i kolejnej fali uchodźców z Ukrainy na zachód.

Plac Czerwony w Moskwie / zdjęcie ilustracyjneRosyjskie MSZ wezwał chargé d'affaires ambasady RP w Moskwie

Więcej o: