CNN: Ukraina mówi o "rosyjskim śladzie" pocisku. Za kulisami przekazano nowe informacje

Strona ukraińska konsekwentnie zaprzecza, że to jej rakieta przeciwlotnicza uderzyła w Przewodów. Z informacji ujawnionych przez CNN wynika jednak, że wojsko Ukrainy dopuszcza możliwość, że to pocisk obronny mógł spaść na polskie terytorium.

Ukraińska armia przekazała Stanom Zjednoczonym i sojusznikom, że w okolicy miejsca, gdzie spadła rakieta i w tym samym czasie, podejmowano próbę przechwycenia rosyjskiego pocisku. Taką informację podaje CNN.

"Nie jest jasne, czy pocisk obrony powietrznej jest tym samym, który spadł na terytorium Polski, ale informacje przekazane przez stronę ukraińską miały wpłynąć na amerykańską ocenę zdarzenia" - czytamy.

USA: Pocisk wystrzelony przez ukraińską ochronę preciwlotniczą

Wiele wskazuje, że był to pocisk wystrzelony przez stronę ukraińską w czasie potężnego ostrzału rakietowego przeprowadzonego przez Rosję - powiedział Mateusz Morawiecki podczas specjalnego posiedzenia Sejmu. Wyjaśnił, że Ukraina odpaliła kilkaset, a nawet tysiąc rakiet, które "starały się strącić grad dronów i rakiet wystrzelonych ze strony rosyjskiej". 

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Taką informację miał wcześniej podać swoim sojusznikom prezydent USA Joe Biden. Prezydent miał ocenić, że "niemal na pewno" pocisk został wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą i chybił celu. Takiego zdania jest też szef NATO Jens Stoltenberg. 

Zobacz wideo Duda: Prawdopodobne, że rakieta została wystrzelona przez OPL Ukrainy i nieszczęśliwie spadła na nasze terytorium

Ukraina przekonuje, że to rosyjska propaganda

"Opowiadamy się za wspólnym zbadaniem incydentu z lądowaniem rakiety w Polsce. Jesteśmy gotowi przekazać posiadane przez nas dowody na rosyjski ślad. Oczekujemy od naszych partnerów informacji, na podstawie których wysnuto wniosek, że miałaby to być rakieta ukraińskiej obrony powietrznej" - stwierdził w tweecie Ołeksij Daniłow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

W podobnym tonie wypowiedział się szef ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba. "Rosja lansuje teraz teorię spiskową, która mówi, że pocisk ukraińskiej obrony powietrznej miał spaść na terytorium Polski. Nie jest to prawda. Nie powinniśmy ulegać rosyjskiej propagandzie ani powielać jej przekazów" - ocenił.

Więcej o: