Premier Mateusz Morawiecki: Polska na razie nie uruchomi art. 4. traktatu NATO

Premier Mateusz Morawiecki przekazał w środę, że na razie nie zostanie uruchomiony art. 4 NATO. We wtorek po wybuchu w Przewodowie w województwie lubelskim o takiej możliwości mówili szef polskiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz rzecznik polskiego rządu.

Szef polskiego rządu zapewnił w środę, że "większość dowodów wskazuje, że być może uruchomienie artykułu 4. NATO tym razem nie będzie niezbędne, ale ten instrument jest cały czas w naszych rękach". Na tej samej konferencji prezydent Andrzej Duda przyznał, że "na terytorium Polski spadła najprawdopodobniej rakieta produkcji rosyjskiej z lat 70." - Nie mamy dowodów, że została wystrzelona przez Rosję. Jest wysokie prawdopodobieństwo, że była to rakieta ukraińskiej obrony - stwierdził Duda.

Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Mieszkańcy gminy Dołhobyczów komentują zdarzenie w Przewodowie. "Głuchy huk, taki aż ziemia się wzdrygnęła"

Mateusz Morawiecki: Polska nie została zaatakowana

Premier Mateusz Morawiecki mówił po środowym spotkaniu w BBN, że nic nie wskazuje na to, żeby wtorkowy wybuch w Przewodowie był atakiem na terytorium Polski.

Mieliśmy do czynienia najprawdopodobniej z nieszczęśliwym zdarzeniem, w wyniku którego zginęli polscy obywatele

- poinformował premier. Zapewnił, że polski rząd jest w stałym kontakcie ze wszystkimi sojuszniczym służbami. "Stamtąd dostajemy również potwierdzenie materiału dowodowego, który zebrały nasze służby i który wkrótce posłuży nam do wyciągnięcia wniosków"- dodał Morawiecki.

Na stronie głównej Gazeta.pl prowadzimy relację na żywo - także przez całą noc - w związku z eksplozją rakiety na terytorium Polski:

Premier poinformował, że część rakiet wystrzelonych wczoraj przez Rosjan podczas zmasowanego ataku na ukraińską infrastrukturę, została zestrzelona, ale część trafiła w cele. Przeciwdziałając temu atakowi, siły ukraińskie wystrzeliły pociski, by się bronić. Jeden z tych pocisków niefortunnie spadł na terytorium Polski.

Joe Biden o pochodzeniu rakiety, która wybuchła na wschodzie Polski

O tym, że rakieta, która spowodowała eksplozję w Przewodowie, to ukraiński pocisk obrony powietrznej informują agencja AP i DPA oraz Reuters. Przywołują one m.in. informacje, które prezydent USA miał przekazać przedstawicielom państw G7 oraz NATO. Reuters dodatkowo powołuje się na źródła w Sojuszu. 

Zgodnie z agencyjnymi ustaleniami, Joe Biden na szczycie G20 w Indonezji poinformował innych przywódców, że pocisk został wystrzelony przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Jak dodał, jest mało prawdopodobne, by była to rakieta wystrzelona z Rosji.

Przypomnijmy, że we wtorek, około godz. 15:40, w Przewodowie w powiecie hrubieszowskim (województwo lubelskie), kilka kilometrów od granicy z Ukrainą, doszło do eksplozji. Według pierwszych informacji polskich władz spowodowała ją rakieta najprawdopodobniej rosyjskiej produkcji. W wybuchu zginęły dwie osoby. Wcześniej przez wiele godzin trwał zmasowany rosyjski ostrzał Ukrainy, przede wszystkim jej infrastruktury energetycznej.

Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina >>>

Więcej o: