Wojna w Ukrainie. Wołodymyr Zełenski niespodziewanie odwiedził odbity Chersoń. Rozmawiał z żołnierzami

W kilka dni po odzyskaniu Chersonia z rąk Rosjan, w mieście niespodziewanie zjawił się Wołodymyr Zełenski. Prezydent Ukrainy rozmawiał między innymi ze zgromadzonymi na miejscu żołnierzami. Mówił, że Ukraina "posuwa się naprzód" i jest gotowa na pokój.

W poniedziałek 14 listopada, w trzy dni po odzyskaniu chersońszczyzny z rąk Rosjan, w stolicy regionu, Chersoniu, pojawił się niespodziewanie Wołodymyr Zełenski. Na zdjęciach i nagraniach zamieszczonych w sieciach społecznościowych widać, jak przemierza miasto otoczony przez żołnierzy i pozdrawia mieszkańców.

"Idziemy naprzód" – powiedział podczas przemówienia do ukraińskich żołnierzy, dziękując NATO i innym sojusznikom za ich nieustające wsparcie w wojnie z Rosją, informuje Agencja Reutera. "Jesteśmy gotowi na pokój, pokój dla całego naszego kraju" - mówił dalej prezydent Ukrainy.

Zobacz wideo Prezydent Zełenski odwiedził wyzwolony Chersoń

Więcej aktualnych informacji na temat wojny w Ukrainie na stronie głównej Gazeta.pl

Chersoń odbity. Mieszkańcy świętują na ulicach i pozują z arbuzami

Przypomnijmy, że 9 listopada dowódca wojsk rosyjskich w Ukrainie Siergiej Surowikin ogłosił, że wojska rosyjskie opuszczają Chersoń. Wcześniej, w jednej z wypowiedzi dla mediów zapowiadał, że przed dowodzącymi stoją "trudne decyzje".

11 listopada Główny Zarząd Wywiadu poinformował, że Chersoń wraca pod kontrolę Ukrainy, a do miasta wkraczają jednostki Sił Zbrojnych obrońców. Potwierdził to również w swoim przemówieniu prezydent Ukrainy.

Na zdjęciach i nagraniach zamieszczonych w sieciach społecznościowych widać, jak mieszkańcy oswobodzonego Chersonia i innych miejscowości regionu fetują odzyskanie wolności - wznoszą flagi, a także przytulają i całują obrońców, którzy wkroczyli do miasta. Jak informowało dowództwo, marsz żołnierzy został przez to istotnie spowolniony.

Wiele osób zamieściło w sieci także zdjęcia i nagrania z arbuzami. Dlaczego? Piszemy o tym w poniższym tekście:

Wojna w Ukrainie. Wołodymyr Zełenski o zbrodniach Rosjan w Chersoniu

Już dzień później, 12 listopada w wyzwolonym Chersoniu wznowiły pracę regionalne i miejskie administracje wojskowe, a także SBU i Policja Narodowa. Jednocześnie wprowadzono godzinę policyjną od 17:00 do 8:00. Miasto nadal jest bowiem zagrożone - zarówno przez ostrzał sił rosyjskich, jak i działanie rosyjskich popleczników.

W nocnym przemówieniu z niedzieli 13 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wezwał mieszkańców Chersonia o zachowanie szczególnej ostrożności i troskę o bezpieczeństwo. Ukraiński przywódca zapewnił, że w wyzwolonym spod okupacji Rosjan regionie rozpoczęły się prace nad przywracaniem funkcjonalności miasta. Jak podkreślił w cowieczornym wystąpieniu, na chersońskiej ziemi znajduje się wiele min, a rozbrajanie terenu z niebezpiecznych obiektów wymaga czasu. "Nasza obecność będzie wyczuwalna, da się odczuć, że jest tu życie. Ale proszę, nie zapominajcie, że sytuacja w obwodzie chersońskim jest wciąż bardzo niebezpieczna. Po pierwsze, są tam miny. Niestety, jeden z naszych saperów zginął, a czterech pozostałych zostało zranionych podczas rozminowywania terenu. Wzywam wszystkich mieszkańców Chersonia o zachowanie ostrożności i informowanie służb o wszystkich niebezpiecznych obiektach" - powiedział Wołodymyr Zełenski.

Ukraiński przywódca dodał, że na terenie Chersonia władze robią wszystko, aby przywrócić normalne życie i możliwości funkcjonowania miasta sprzed okupacji wroga. Zaznaczył, że przywracanie władz, policji, działalności prywatnych firm dopiero się zaczyna. Jak wskazał, trwają prace nad przywróceniem internetu, telewizji, komunikacji, transportu, poczty, funkcjonalności infrastruktury krytycznej - w tym naprawy elektryczności i zapewnienia wody, a także działalności placówek medycznych.

Zełenski powiedział także, że śledczy udokumentowali już ponad 400 zbrodni wojennych popełnionych przez Rosjan podczas ich ośmiomiesięcznej okupacji. "Znaleziono ciała zabitych cywilów i żołnierzy" – powiedział. "Armia rosyjska pozostawiła po sobie tę samą dzikość, co w innych regionach kraju".

Więcej o: