Mołdawia. Prorosyjscy demonstranci zablokowali stolicę. Ich lider się ukrywa i ma być "agentem FSB"

W stolicy Mołdawii odbył się protest zwolenników prorosyjskiej partii Shor, która domaga się m.in. ustąpienia prezydent kraju Mai Sandu czy dymisji premierki Natalii Gavrility. Powodem demonstracji miały być rzekome zaniedbania rządu w sprawie kryzysu energetycznego, który jeszcze nie ma miejsca.

Jak podaje agencja AP, w niedzielę 13 listopada w stolicy Mołdawii zgromadziły się tysiące antyrządowych demonstrantów. Protestujący zablokowali centrum Kiszyniowa i skandowali hasła nawołujące do przedterminowych wyborów oraz ustąpienia prozachodniej prezydent Mołdawii - Mai Sandu. 

Zobacz wideo Natalia Gavrilita, premierka Mołdawii, o ryzyku rozszerzenia wojny. Ostrzegawczo?

Prorosyjscy demonstranci zablokowali stolicę Mołdawii

Mołdawska policja przekazała, że wśród uczestników protestu wyróżniali się "prowokatorzy" - część z nich to osoby nieletnie. Doprowadzili do kilkugodzinnego zablokowania stolicy kraju. "Manifestanci utrudniali ruch komunikacji miejskiej oraz pojazdów uprzywilejowanych, w tym karetek pogotowia" - przekazała policja.

Poza tym demonstranci wykrzykiwali hasła o rzekomych zaniedbaniach rządu w związku z rosnącą inflacją. Zapowiadali też zimowy kryzys energetyczny, który w ich mniemaniu na pewno uderzy w Mołdawię. Powodem jest całkowite uzależnienie się tego kraju od dostaw gazu z Rosji, a ta ostatnio zmniejszyła dostawy tego surowca aż o połowę. Z tego powodu najbiedniejszy kraj w Europie musiał zacząć oszczędzać na ogrzewaniu. 

Prezydent Maia Sandu już wcześniej mówiła, że decyzja Moskwy o tak dużym zmniejszeniu dostaw gazu jest szantażem politycznym. Polityczka oskarżyła też prorosyjskie siły polityczne w kraju o "cyniczne wykorzystywanie trudności, aby wywołać chaos i zawrócić Mołdawię z europejskiej ścieżki". Same protesty określiła jako element wojny hybrydowej prowadzonej przez Moskwę.

Przeczytaj więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Maia Sandu podczas wizyty w Polsce, 2022 (zdjęcie ilustracyjne)Mołdawia przestanie być neutralna? "Czujemy zagrożenie ze strony Rosji"

Demonstracje w Mołdawii mogą być finansowane przez Rosję? Kwestię tę bada prokuratura

Demonstracja zorganizowana została przez zwolenników prorosyjskiej partii Shor. Jej założyciel, Ilan Shor, jest mołdawskim oligarchą, który obecnie przebywa w Izraelu. Mężczyzna jest poszukiwany przez Mołdawię w sprawie kradzieży miliarda dolarów. Ponadto pod koniec października "Washington Post" napisał, że Shor jest domniemanym agentem rosyjskiej FSB, która wywodzi się z KGB. Dziennik podał te dane na podstawie źródeł ze służb wywiadowczych Ukrainy i Zachodu. 

Niedawno Ilan Shor został wymieniony na liście sankcji Departamentu Stanu USA. Stany Zjednoczone twierdzą, że współpracuje on ze "skorumpowanymi oligarchami i moskiewskimi podmiotami, aby wywołać niepokoje polityczne w Mołdawii i podważyć dążenia tego kraju do wstąpienia do Unii Europejskiej" - podaje AP. W czerwcu Mołdawia i Ukraina uzyskały bowiem status krajów kandydujących do UE. 

W czwartek 10 listopada rząd Mołdawii złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie Partii Shor za nielegalną. Mołdawska prokuratura prowadzi już także śledztwo w sprawie finansowania protestów, które mają być fundowane przez Rosjan. Tego dnia do Mołdawii przyjechała także przewodnicząca Komisji Europejskiej. Ursula von der Leyen zapowiedziała, że Unia przekaże 250 mln euro na pomoc Mołdawii z kryzysem energetycznym. - Mołdawia jest częścią naszej europejskiej rodziny. A rodzina musi trzymać się razem, gdy czasy stają się trudne - mówiła. 

Mołdawia to była republika radziecka, która znajduje się między Rumunią i Ukrainą. Kraj ten zamieszkuje 2,6 milionów mieszkańców. W ostatnim roku kraj ten wyraźnie obrał "zachodnią ścieżkę".

Mołdawia: spadła zestrzelona rosyjska rakietaZestrzelona rosyjska rakieta spadła w Mołdawii. Jest reakcja MSZ

Więcej o: