Wybory w USA. Głosowanie rozpoczęte. Demokraci mogą stracić większość. Biden: Demokracja jest zagrożona

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęły się wybory do Kongresu. Amerykanie wybierają całą Izbę Reprezentantów oraz jedną trzecią składu Senatu. Według sondaży republikanie mają spore szanse, aby uzyskać większość w obu izbach. - Czujemy w kościach, że nasza demokracja jest zagrożona i wiemy, że to jest moment, aby ją obronić - mówił na ostatnim wiecu Joe Biden.

Wybory do 435-osobowej Izby Reprezentantów odbywają się w USA co dwa lata. Obecnie niewielką przewagę mają w niej demokraci. Jednak według sondaży w dzisiejszych wyborach republikanie mogą odebrać im nawet kilkadziesiąt miejsc, co sprawi, że partia prezydenta Joe Bidena znajdzie się w mniejszości.

Demokraci mogą stracić nie tylko większość w tej izbie, ale również w Senacie. Po raz pierwszy w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych możemy mieć do czynienia z sytuacją, w której część, a może nawet całość władzy ustawodawczej będzie w rękach polityków, którzy nie uznają legalności wyboru obecnego prezydenta. 

Zobacz wideo Atom z USA czy Korei? Lubnauer: Czy my jesteśmy jak małe dzieci, które uważają, że najpierw spróbują, a potem zobaczą, czy parzy?

- Czujemy w kościach, że nasza demokracja jest zagrożona i wiemy, że to jest moment, aby ją obronić - mówił Joe Biden w stanie Maryland, cytowany przez AP. - Mamy jeszcze jedną noc, żeby wygrać - dodał.

Następnie na spotkaniu w Biały Domu przekazał swoim doradcom, że jego zdaniem demokraci "wygrają Senat". - Ciężej z Izbą (Reprezentantów - przyp. red) - miał dorzucić. 

Walka o 34 miejsca w stuosobowym Senacie jest bardzo wyrównana. O wyniku wyborów przesadzą pojedynki w kilku stanach: Pensylwanii, Georgii, Newadzie i Arizonie. We wszystkich tych stanach republikanów reprezentują kandydaci popierani przez Donalda Trumpa. Wyniki pojedynków w tych stanach będą więc także testem politycznej siły byłego prezydenta USA, który planuje ponowny start w wyborach prezydenckich.

Rosyjski okręt 'Wariag'Media: Turcja nie wpuściła na Morze Czarne rosyjskich okrętów wojennych

Dla Amerykanów kluczowa wysoka inflacja

Reuters podkreśla, że nawet stratedzy demokratów przyznają, iż w ostatnich tygodniach dynamika przesunęła się w kierunku republikanów. Z sondażu CNN wynika, że dla ponad połowy wyborców gospodarka jest kluczową kwestią, która zdecyduje o ich głosach. Powodem jest inflacja, która choć od kilku miesięcy spada, to utrzymuje się w USA na poziomie powyżej 8 proc. W dalszej kolejności Amerykanie wymieniają spór o aborcję, kwestie bezpieczeństwa i relacje z Rosją.

Głównym "paliwem" zasilającym kampanię demokratów była kwestia zaostrzenia prawa aborcyjnego. 24 czerwca Sąd Najwyższy zakwestionował konstytucyjne prawo do aborcji, a demokraci znaleźli się wówczas w ofensywie. W kraju wybuchały protesty, a kobiety masowo rejestrowały się na listach wyborców. To na tym wątków oparta została cała kampania wyborcza

Zbliżają się wybory w USAOstatnia prosta przed wyborami w USA. Rośnie przewaga republikanów

Tymczasem członkowie Partii Republikańskiej skupili się na obwinianiu rządzącego ugrupowania za wysoką inflację. W szeregach republikanów obecna jest także teoria spiskowa, zgodnie z którą Biden "ukradł" wybory, a prawowitym prezydentem jest Donald Trump. Tę historię podsyca w czasie wieców wyborczych sam Trump, który jeździ po kraju wspierając wiernych mu kandydatów. 

Demokraci podkreślali swoją pracę na rzecz obniżenia cen leków na receptę i przedstawiali republikanów jako zagrożenie dla bezpieczeństwa samej demokracji. Republikanie skrytykowali z kolei sposób zarządzania przez demokratów granicą amerykańsko-meksykańską - przypomniał Reuters. W ocenie agencji, dla demokratów niedzielne wiece w "ich" stanach są ostatnią szansą na zminimalizowanie strat we wtorkowych wyborach.

Jarosław KaczyńskiNiezdrowo piją miliony z nas, ale Kaczyński postawił sprawy na głowie

Oprócz wyborów do Kongresu Amerykanie wybierają też dzisiaj gubernatorów, sekretarzy stanu i stanowe parlamenty. W wielu miejscach odbywają się też wybory lokalne na burmistrzów czy członków rad oświatowych. Ponieważ większość amerykańskich stanów dopuszcza możliwość tzw. wczesnego głosowania do wczoraj w wyborach osobiście lub za pośrednictwem poczty wzięło już udział ponad 40 milionów Amerykanów.

Więcej o: