Watykan. Papież Franciszek szokuje: "To nie naród rosyjski prowadzi wojnę". Jest reakcja Ukrainy

Papież Franciszek w niedzielę wrócił z Bahrajnu do Watykanu. W drodze powrotnej w samolocie odbyła się konferencja prasowa, podczas której duchowny odniósł się do wojny w Ukrainie. Papież stwierdził, że Watykan dobrze pracuje w tej sprawie. Mówił też o szacunku do rosyjskiej kultury.

W niedzielę 6 listopada na pokładzie papieskiego samolotu w drodze z Bahrajnu do Rzymu miała miejsce konferencja prasowa. Papież Franciszek został m.in. zapytany o wojnę w Ukrainie. 

Zobacz wideo Czy papież powiedział coś o Putinie? Mina Andrzeja Dudy na to pytanie bezcenna

Wojna w Ukrainie. Papież Franciszek:  To okrucieństwo nie jest charakterystyczne dla narodu rosyjskiego

Papież przypomniał, że dzień po wybuchu wojny poszedł do ambasadora Rosji przy Stolicy Apostolskiej i powiedział, że "jest gotów pojechać do Moskwy i rozmawiać z Putinem". Dyplomata odpowiedział mu wówczas, że "nie jest na to moment". - My jesteśmy tym momentem zainteresowani - zaznaczył Franciszek.

Duchowny dodał, że dwukrotnie rozmawiał z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i stwierdził, że "Watykan dobrze pracuje" w sprawie rozwiązania tego konfliktu. Papież przyznał też, że w wojnie w Ukrainie najbardziej uderza go jej okrucieństwo, dlatego "mówi o udręczonej Ukrainie".

Dalej jednak Franciszek stwierdził, że "to nie naród rosyjski prowadzi wojnę". -  To okrucieństwo nie jest charakterystyczne dla narodu rosyjskiego... Bo naród rosyjski - to jest wielki naród. To jest okrucieństwo najemników, żołnierzy, którzy idą na wojnę jak na przygodę. Wolę tak myśleć, bo mam wielkiego szacunek dla narodu rosyjskiego, dla rosyjskiego humanizmu. Dostojewski nadal nas inspiruje - mówił papież.

Przeczytaj więcej aktualnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Papież Franciszek w BahrajniePapież Franciszek ma problemy ze zdrowiem. Sytuacja jak z Janem Pawłem II

- Mam wielką sympatię do narodu rosyjskiego, jak również wielką sympatię do narodu ukraińskiego - powiedział dalej i zdradził, że w dzieciństwie ukraiński ksiądz nauczył go ich liturgii. - Z tego powodu bardzo lubię też liturgię ukraińską. Znalazłem się między dwoma narodami, które darzę sympatią. I nie tylko ja. Stolica Apostolska odbyła wiele poufnych spotkań, wiele z nich zakończyło się pozytywnymi rezultatami - powiedział papież cytowany przez portal Ukraińska Pravda.

W kontrze do opinii papieża warto przypomnieć list rosyjskiego pisarza Konstantina Asadowskiego. W liście do Niemieckiej Akademii Języka i Poezji wysłanym już w marcu 80-latek pisał o tym, że "jako obywatel Rosji jest współodpowiedzialny za to, co dzieje się obecnie w Ukrainie". Pisarz podkreślił, że kultura w jego kraju jest wykorzystywana w celach propagandowych i tak samo interpretowana. "To, czy można zrównać dzisiejszy reżim z całym krajem, jest trudnym pytaniem. W 100 proc. na pewno nie. Jednak przeważająca część społeczeństwa jest zachwycona i bije brawo. Szaleństwo, którego jesteśmy dziś świadkami, nie jest szaleństwem jednego człowieka, jest to szaleństwo milionów. Czuję się maleńkim ziarenkiem wielkiego kraju, który nazywa się Rosja. Należę do społeczności językowej, kultury i historii. I właśnie to poczucie przynależności sprawia, że jestem odpowiedzialny za wszystko, co się dziś dzieje. Dotyczy mnie to osobiście... Wierzę w winę zbiorową. Niemcy, którzy przeżyli 1945 r. wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi" - napisał cytowany przez "Die Welt". 

Jest odpowiedź Ukrainy. "Papież musiał jakoś nieuważnie czytać Dostojewskiego"

Do wypowiedzi papieża odniosła się ambasadorka Ukrainy w Stanach Zjednoczonych. Oksana Markarowa skomentowała wypowiedź papieża o "humanizmie tkwiącym w Rosjanach". "Papież musiał jakoś nieuważnie czytać Dostojewskiego. Inaczej Jego Świątobliwość nie byłby zaskoczony brutalnością Rosjan (co jest właśnie ich narodową cechą)" - napisała Markarowa.

"A kilka innych dzieł rosyjskich pisarzy/poetów, w tym Puszkina, Kuprina, Bułhakowa, a także nawet powierzchowne studium prawdziwej historii naszego regionu pokazałoby, że w Moskwie nie było nawet minimum humanizmu ani za Iwana Groźnego w 1547 lub 1708, ani we wszystkich późniejszych przypadkach" - napisała ambasadorka na Facebooku. 

Siergiej AndriejewAmbasador Rosji u nuncjusza. "Kompletne niezrozumienie świata", "głupota"

Więcej o: