"Zjazd wolnej Rosji". Byli rosyjscy parlamentarzyści spotkali się pod Warszawą

W Jabłonnie pod Warszawą trwa "Zjazd wolnej Rosji" - spotkanie byłych rosyjskich parlamentarzystów, którzy chcą przejąć władzę po upadku reżimu Władimira Putina. - Następstwem będzie wojna domowa. Ale ona nie będzie tak krwawa, jak obecna wojna na Ukrainie - mówił podczas spotkania jeden z opozycjonistów. Inicjatywa budzi wiele wątpliwości m.in. przez przeszłość jednego z organizatorów Ilja Ponomariowa.

Trwa "Zjazd wolnej Rosji" - spotkanie byłych rosyjskich parlamentarzystów i opozycjonistów Trzydniowe obrady, które rozpoczęto 4 listopada, odbywają się w Jabłonnie pod Warszawą - w miejscu, gdzie stał początkowo okrągły stół, przy którym późniejsze rozmowy zakończyły się upadkiem komunizmu w Polsce i w konsekwencji rozpadem bloku wschodniego. Zebrani wprost mówią, że chcą doprowadzić do obalenia dyktatury Władimira Putina. Zanim jednak do tego dojdzie, politycy chcą zostać uznani przez Europę za prawowitych przedstawicieli rosyjskich władz na uchodźstwie.

Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej portalu Gazeta.pl.

Zobacz wideo Girzyński o budowie muru na granicy z Rosją: Lepiej pobudować coś ponad miarę niż zaniedbać

"Zjazd wolnej Rosji". Udział biorą ci, którzy "nie splamili się współpracą z dyktaturą Putina"

Organizator Ilja Ponomariow, były deputowany państwowej Dumy, powiedział, że w spotkaniu biorą udział osoby, które przed 2014 r. "reprezentowały Rosjan w organach władzy", m.in. zaangażowani przed laty w działalność polityczną Giennadij Gudkow i Mark Fejgin, oraz Arkadij Jankowski.

- To legalnie wybrani przedstawiciele narodu rosyjskiego, zarówno ci, którzy przybyli z Federacji Rosyjskiej, jak i żyjący na uchodźstwie, którzy nie splamili się współpracą z dyktaturą Putina i współudziałem w jej zbrodniach - tłumaczył w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Jak podaje bielsat.eu, w Jabłonnie jest 22 polityków. Nie reprezentują oni jednak całego spektrum rosyjskiej opozycji. Wcześniej organizatorzy zapowiadali, że udział w spotkaniu weźmie ponad 50 byłych parlamentarzystów i samorządowców.

"W Jabłonnie rozpoczął się zjazd rosyjskich deputowanych, który w zamyśle organizatorów ma protoparlament poputinowskiej Rosji. W praktyce nie ma tu jednak nawet części nurtów rosyjskiej opozycji" - napisał na Twitterze dziennikarz "DGP" Michał Potocki.

"Wojna to kolejna szansa na rewolucję". Później? Wojna domowa

Podczas zjazdu Wiaczesław Malcew oświadczył, że odsunięcie rosyjskiego dyktatora może być możliwe jedynie poprzez rewolucję. Według niego przeciwnicy Putina prowadzą w Rosji "walkę partyzancką" mającą na celu doprowadzenie do pokoju w Ukrainie. Niezależne media zwróciły uwagę, że nie udało im się potwierdzić istnienia wspomnianego ruchu partyzanckiego w Rosji. 

- Chciałem zwyciężyć, chciałem, żeby naród Rosji zwyciężył. Ale nie chciałem wojny na Ukrainie. Obecnie trwa wojna, wojna to kolejna szansa na rewolucję. Głównym celem jest fizyczne odsunięcie Putina - mówił Malcew w Jabłonnie. - Tak, następstwem będzie wojna domowa. Ale ona nie będzie tak krwawa jak obecna wojna na Ukrainie - dodał. 

Wiaczesław Malcew jest założycielem ruchu Artpodgotowka - uznawanego w Rosji za organizację ekstremistyczną. W 2016 roku był jednym z głównych kandydatów ruchu PARNAS i startował w wyborach do Dumy Państwowej pod hasłem "Partia Rosjan naciera".

Celem "demontaż i demilitaryzacja imperium"

Działacze w ciągu trzech dni zamierzają opracować nowy system władzy, który miałby obowiązywać w powojennej Rosji. Zakłada on "demontaż i demilitaryzację imperium" -  mówił "Wyborczej" Ponomariow.

Jak pisała "Rzeczpospolita", uczestnicy najpierw chcą ustalić najważniejsze cele. Następnie, przyjęliby "deklarację zasad konstytucyjnych wolnej Rosji". W przyszłości byłaby ona fundamentem nowej ustawy zasadniczej. Mają ustalić kluczowe decyzje, które w pierwszej kolejności zostaną podjęte przez rząd "postputinowskiej Rosji" oraz opracować plan i zasady "oporu narodowego" przeciwko reżimowi w kraju i za granicą.

- Oczywiste jest, że po tym, jak Ukraina odniesie zwycięstwo, w Rosji rozpoczną się nieodwracalne procesy. Rozpoczynamy proces utworzenia alternatywnych organów władzy, które będą w stanie przejąć stery rządzenia po upadku Putina. W Warszawie dokonamy pierwszego kroku w tym kierunku - mówił 20 października "Rzeczpospolitej" Aleksiej Baranowski, rosyjski opozycjonista i jeden z organizatorów zjazdu.

Grupa Wagnera otworzyła swoją oficjalną siedzibę w PetersburguGrupa Wagnera otworzyła oficjalne biuro w Rosji. "Pałac kreatywności"

Inicjatywa budzi wiele wątpliwości. Problemem jest przeszłość Ilja Ponomariowa

Zorganizowany w podwarszawskiej Jabłonnie "Zjazd wolnej Rosji" budzi wiele wątpliwości. Jak przekazała w rozmowie z PAP ekspertka Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Agnieszka Legucka, warto zachować ostrożność. 

- Cały kongres jest zbiorem osób przeciwnych Putinowi. Niektóre mają ciekawą biografię i trudno im coś zarzucić. Ponomariow się podpiera tym i kilkoma innymi nazwiskami, które mają jakiś swój autorytet, ale ja bym nie zalecała jakiemukolwiek polskiemu politykowi, by się z nim spotkał. Zachowałabym ostrożność - wskazała, dodając, że "jest dużo ciekawszych środowisk rosyjskich, które warto byłoby wesprzeć, niż impreza, w której uczestniczy Ilja Ponomariow". - Są w Polsce choćby fundacje wspierające aktywistów w Rosji działających na rzecz jej zmiany od środka - podsumowała.

Kim jest Ilja Ponomariow?

Ilja Ponomariow w 2014 r. jako jedyny głosował przeciwko aneksji Krymu, a potem nie został wpuszczony do Rosji, gdy wracał z wyjazdu na Zachód. Warto jednak podkreślić, że przez lata był członkiem podporządkowanej Kremlowi "systemowej opozycji". Zdarzało mu się również m.in. pracować nad projektami ograniczającymi wolność słowa w Rosji. 

Ponomariow jako pierwszy poinformował, że Narodowa Armia Republikańska przyznała się do zabójstwa Darii Duginy, córki ideologa Kremla, Aleksandra Dugina. - Ta akcja, jak wiele innych akcji partyzanckich na terenie Rosji, została przeprowadzona przez Narodową Armię Republikańską. Ten atak otwiera nowy rozdział w historii rosyjskiego ruchu oporu wobec putinizmu. Nie jest to rozdział ostatni - zapewniał w jednym z podcastów.

Niektórzy twierdzą, że jego ostatnia aktywność to jedynie autopromocja oraz działanie w imieniu ukraińskich władz, a nie, jak deklaruje, rosyjskich obywateli. "Ponomariow, samozwańczy lider rosyjskiej opozycji, w rzeczywistości jest ukraińskim politykiem. Życzmy mu sukcesów na tym polu i przestańmy nazywać rosyjskim opozycjonistą. Wszak dla obywateli Ukrainy to obraźliwe!" - przytacza wpis politologa Fiodora Kraszeninnikowa "Wyborcza".

Odprawa rosyjskich i białoruskich oficerów. Zdjęcie ilustracyjneRozmowy rosyjskich oficerów o użyciu broni jądrowej to zaskoczenie?

Więcej o: