Rosja. Będzie druga fala mobilizacji? ISW: Putin się przygotowuje. Pierwsza nie przyniosła sukcesu

Władimir Putin prawdopodobnie przygotowuje warunki do kontynuowania tajnej mobilizacji. To może oznaczać, że częściowa mobilizacja nie przyniosła wystarczających sił do realizacji jego celów w Ukrainie - ocenił amerykański think tank Instytut Badań nad Wojną (ISW).

"Władimir Putin prawdopodobnie stwarza warunki do kontynuowania niejawnej mobilizacji, co może oznaczać, że częściowa mobilizacja nie przyniosła wystarczających sił dla maksymalistycznych celów Putina w Ukrainie, pomimo jego twierdzeń, że jest inaczej" - uważa Instytut Badań nad Wojną (ISW). W czwartek rosyjski przywódca ogłosił, że zmobilizowanych zostało 318 tys. mężczyzn. Na misje bojowe wysłano już prawie 50 tys. osób.

Rosyjscy rekruci w regionalnym wojskowym centrum rekrutacyjnym w Rostowie nad Donem, RosjaRosja wysyła na front kryminalistów i pilnujące "oddziały zaporowe"

Rosja. ISW: Putin stara się zapobiec napięciom społecznym. Zmobilizowani nie dostają wypłat

Zdaniem amerykańskich analityków ów "sukces" mobilizacji jest sprzeczny z opublikowanym 4 listopada dekretem Putina, którym zalegalizował tworzenie batalionów ochotniczych oraz wcielanie do armii skazańców zamiast cywilów. Think tank ocenia, że w ten sposób dyktator najpewniej stara się zapobiec eskalacji niezadowolenia w społeczeństwie.

"Kosztowne działania Rosji w zakresie tworzenia sił zbrojnych będą nadal obciążać rosyjską gospodarkę i mogą wywołać napięcia społeczne, jeśli Kreml nie wywiąże się ze swoich zobowiązań finansowych wobec uczestników 'specjalnej operacji wojskowej' [wojny w Ukrainie - red.]" - czytamy.

Ilja Miedwiediew z ojcemMobilizacja omija rodziny putinowskich elit. Na liście syn Miedwiediewa

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl >>>

Według ISW rosyjskie wojsko prawdopodobnie będzie próbowało wykorzystać zmobilizowany personel do wznowienia ofensywy donieckiej, ale najpewniej nie osiągnie istotnych operacyjnie celów. Eksperci uważają, że siły rosyjskie przedwcześnie przerzuciły niewystarczającą liczbę zmobilizowanych żołnierzy na pozycje ofensywne w okolicach Bachmutu i Wuhłedaru w obwodzie donieckim.

"Widoczna intensyfikacja rosyjskich natarć w obwodzie donieckim wskazuje prawdopodobnie, że siły rosyjskie powtarzają ten błąd na całym odcinku frontu. Zwiększona liczba personelu na pozycjach frontowych może pozwolić Rosjanom na jakiś sukces w tamtych okolicach, lecz słabe wyszkolenie, logistyka i dowodzenie nadal będą uniemożliwiać im osiągnięcie znaczących operacyjnie celów, które w istotny sposób wpłynęłyby na przebieg lub wynik wojny" - pisze ISW.

Równolegle rosyjskie wojsko szykuje się do kontrolowanego wycofania się z północno-zachodniej części obwodu chersońskiego, aby uniknąć klęski na prawym brzegu Dniepru.

Zobacz wideo Senat przyjął uchwałę o uznaniu rządu Federacji Rosyjskiej za reżim terrorystyczny
Więcej o: